Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naturalne kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naturalne kosmetyki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Drugie podejście do Couleur Caramel

Cześć Wszystkim!


Jeszcze przed świętami skorzystałam z promocji na stronie Couleur Caramel i zamówiłam 4 rzeczy. 

Wokół mascary Backstage chodziłam długo. "Wszyscy" ją chwalili i polecali i w końcu ja też się skusiłam.


Do tego wybrałam bardzo jasny lakier do paznokci odcień nr 18.


Poniżej są moje pierwsze dwa cienie do powiek w formie wkładów. Karmelowo-złoty to nr 105 a różowo-złoto-koralowy to 106.


Cienie w postaci prasowanej to miła odskocznia od tych w formie sypkiej :). Może w przyszłości będę mieć paletę z wkładami tak jak kiedyś z MAC. Za jakiś czas na pewno pojawi się recenzja tych produktów.

niedziela, 7 kwietnia 2019

Nowości z Greenline

Cześć Wszystkim!


Po ostatnich Ekocudach zaopatrzyłam się w wiele potrzebnych mi produktów, jednakże brakowało mi kilku rzeczy.











W sklepie Greenline, w którym zrobiłam już zakupy któryś raz, kupiłam 4 rzeczy. Za miniaturkę dezodorantu  Schmidt's o zapachu Roe and Vanilla, czyli po prostu róża i wanilia nie zapłaciłam pełnej kwoty ponieważ wymieniłam punkty uzbierane wcześniej na właśnie ten produkt. W tym sklepie internetowym zbiera się punkty za każde zakupy oraz za wystawianie opinii o zakupionych produktach. Tyle dobrego słyszałam o tych dezodorantach, że postanowiłam  wypróbować jeden w końcu.

Ostatnio ma problem z suchymi plackami na dłoniach. Stwierdziłam, że muszę mieć coś delikatniejszego do mycia rąk i tak padło na Sylveco nawilżający żel do mycia rąk. Do tego kupiłam lakier z Benecos o pięknym szaro-brązowym odcieniu Rock It. Na sam koniec dałam jeszcze do koszyka temperówkę, która przy zwiększającej się ilości kredek do ust na pewno się przyda.

Za jakiś czas na pewno dam znać o tym jak mi się te kosmetyki sprawdzają. Tym czasem w tygodniu pojawi się wpis o ulubieńcach ostatnich miesięcy :).




poniedziałek, 3 grudnia 2018

Black Friday haul

Cześć Wszystkim!

Z Mokosha korzystając z Black Friday zamówiłam 2 zestawy travel set, jeden dla mnie o zapachu melona i ogórka i jeden dla rodziców na mikołajki o zapachu żurawiny. Gratis dostałam torbę plażową, kosmetyczkę oraz próbkę balsamu brązującego.



 Na lato będzie jak znalazł.



Mini produkty, czyli balsam, masło, peeling i olejek do ciała.



Z Ecospa zamówiłam rodzicom hydrolat cyprysowy dla mamy ze względu na jej problemy z żylakami. Tata dostał masło kawowe. Dla siebie zam owiłam 2 hydrolaty: z mięty pieprzowej i jałowcowy i do tego olejek z nasion brokułu oraz masła kakaowe i mango. Mam plany aby zmieszać obydwa hydrolaty dlatego zamówiłam też szklaną butelkę z atomizerem. Olejek podobno jest bardzo dobry do końcówek włosów.

Nie licząc zakupów z Mokosha na targach to to były moje pierwsze zakupy w tych sklepach. Mam nadzieję, że się sprawdzą :).






piątek, 23 listopada 2018

EKOCUDA WARSZAWA 2018 HAUL

Cześć Wszystkim!

Ponownie zawitałam na Ekocudach w Warszawie tym razem na jesieni. Miałam oczywiście do pomocy męża, i to on przepychał się przez te tłumy a ja za nim lub byłam przez niego dopingowana podczas przemierzania przez ogrom ludzi na targach.


Zawitałam na stoisko sklepu Verdissimi, z którego to od dawna chciałam kupić kilka rzeczy marki Neve Cosmetics. Zakupiłam więc 3 konturówki do ust(chociaż jedna to konturówka do oczu jak okazało się w domu :D). Do tego dołożyłam sobie 2 cienie, jeden mineralny sypki drugi prasowany i szminkę w odcieniu Panna Cotta, która do złudzenia przypomina mi Velvet Teddy z Maca. Obsługiwało mnie 2 panów, którzy dali mi do tego 3 próbki pielęgnacji a na cały asortyment była 15% zniżki. Cena szminki 26.80 zł, cena konturówki 20.90 zł, cena cienia sypkiego 28,50 zł, cena cienia prasowanego 25 zł.



Z Vianka/Sylveco kupiłam produkt niedostępny u mnie w mieście, czyli żel myjący do twarzy z kwasem migdałowym. Po dłuższym czasie bardzo wygładza skórę i zapłaciłam tylko 15 zł do tego dostałam mnóstwo próbek oraz do wyboru gratis. Wybrałam pomadkę ochronną z peelingiem.

Niżej Camaleonte wyżej Golden Lilac.

W Lily Lolo kupiłam coś co już długo chciałam kupić, czyli cień sypki Golden Lilac. Do moich zielonych oczu jest nieziemski. Cena 33 zł.

W Annabelle Minerals też było krótko, chciałam tylko puder rozświetlający i tak dostałam. Bardzo go polecam, bo wygląda fajnie nawet przy tłustej skórze. Cena 56,90 zł

W Lovingeco  kupiłam to co ostatnio na targach. Galaretka do demakijażu jest cudowna i do tego ten zapach. Cena 25 zł.



Na stoisku Lavery kupiłam szminkę oraz żel pod prysznic a konturówkę dostałam za darmo w ramach promocji 2+1 gratis. Otrzymałam również długopisik :D oraz zniżkę 30% do sklepu z kosmetykami Lavery.
Cena żelu 24.60 zł, cena szminki 55.10 zł.

Pierwszy raz byłam na wielu stoiskach i do nich zaliczają się:

Mokosh- skorzystałam z zakupy glinki zielonej do oczyszczania, dzięki doradztwu pana na stoisku. Zakochałam się w zapachu ogórek i melon jedna nie kupiłam nic z tej serii na Ekocudach. Pan dorzucił mi 2 próbki kosmetyków pod oczy.

D'alchemy- byłam pewna, że to amerykańska lub brytyjska firma a tu zaskoczenie. Jak dla mnie stoisko wyglądało mega profesjonalnie i pani mi świetnie pomogła mimo tego, że wiedziała że nic nie kupię. Dostałam 2 próbki, choć żałuję, że nie więcej bo ich kosmetyki są kosmicznie drogie. Dziś mają promocję na Black Friday 30%, więc może ktoś się skusi. Obydwie próbki już używałam i jestem zadowolona po 1 razach. Są to próbki All Over Blemish Solution i Age Cancellation Booster. Była na ekocudach promocja 20% a ja dostałam ulotkę ze zniżką 15% do sklepu internetowego.

Hagi Cosmetics- tam mają najładniejsze torebki do zakupów takie czarno-białe moja stylistyka. Kupiłam o dziwo pomadę z masła kakaowego, która obłędnie pachnie. W tym sklepie też jest dziś obniżka 30% i chyba trwa do niedzieli. Dostałam do zakupu 2 próbeczki, które widać na zdjęciach, niestety nie mieli obniżki wtedy cen. Cena 49 zł.




Pixie  Cosmetics- tam pani dobrała mi odcień podkładu, który miał świetną targową cenę. Mój odcień to Cashmere i jestem z niego bardzo zadowolona. Cena 57 zł.

I to byłyby wszystkie zakupy z Ekocudów. Nie wiem czy wybiorę się na następne. Jeśli miałyście okazję być w innych miastach na tych targach to napiszcie czy też jest tam tak tłoczno. Pozdrawiam

sobota, 23 czerwca 2018

Naturalna pielęgnacja wieczorem- aktualizacja po roku

Cześć Wszystkim!




Tak jak wspominałam w ostatniej notce o mojej pielęgnacji porannej tak dziś przychodzę do Was z aktualizacją pielęgnacji wieczornej. Poniżej macie linka do skopiowania i wklejenia w okno przeglądarki o tym czego rok temu używałam na twarz przed snem:

https://szkielkopisze.blogspot.com/2017/07/moja-bardziej-naturalna-pielegnacja.html?m=0


Najpierw demakijaż, czyli w moim przypadku Łagodzący olejek do demakijażu z Vianka, który rozpuszcza wszystko nawet wodoodporny tusz do rzęs.
Do mycia obecenie dokańczam kremowy żel z SVR, z którego nie jestem zadowolona i już na półce widać czym go niedługo zastąpię, czyli żelem o zapachu truskawkowym z Vianka.

Następnie przemywam twarz tonikiem hibiskusowym z Sylveco lub płynem micelarnym z Nuxe, który pokazywałam w poprzedniej notce.

Nadszedł czas na kremy. Tym razem nakładam Łagodzący Krem pod oczy z Sylveco, który jest lepszy niż jego kolega z Vianka jednak też bez szału i chyba wrócę do Nirvanesque z Nuxa. Krem na noc to tym razem pełnowymiarowa butelka z atomizerem typu airless, bo rok temu była miniaturka, i jest to krem z firmy Nuxe z serii Nuxellence Detox. Moja cera bardzo się z nim lubi i nie mam po nim uczucia suchości i potrzeby nałożenia drugiej warstwy kremu. Lubię go tak bardzo, że miniaturkę zabieram ze sobą na wyjazd na początku lipca.

W następnej notce pokażę Wam moje kosmetyki ponadprogramowe, czyli maski, maści i inne dobrodziejstwa.

Obecnie poszukuję dobrego serum z witaminą C na noc pod krem i chyba skuszę się na Liq, ale nie jestem pewna.

A jak to wygląda u Was? Chętnie się dowiem czego używacie przed pójściem spać.
P.S.- Pogoda na południu Kujaw jest tragiczna 15 stopni i pada z przerwami...

środa, 20 czerwca 2018

Naturalna pielęgnacja rano- aktualizacja po roku

Cześć Wszystkim!

Przed przeczytaniem tego posta zachęcam do podróży w czasie do lipca 2017 gdzie znajdziecie mój post o porannej pielęgnacji poł roku po przejściu na naturalne kosmetyki:


(https://szkielkopisze.blogspot.com/2017/07/moja-bardziej-naturalna-pielegnacja_16.html?m=0)



Pewnie u Was też to tak wygląda, że jest pewna rotacja w kosmetykach w zależności od aktualnych potrzeb i pory roku. Aktualnie ze względu na pogodę używam kremów z filtrem lub, jeśli danego dnia nie wychodzę z domu, to kremu z Sylveco Lekki Krem Nagietkowy. Jednak zanim użyję kremu to myję twarz żelem z drobinkami Nuxe Aquabella, który daje mi takie odświeżenie na twarzy i lekko peelinguje skórę. Drobinek jest mało, więc na pewno nie da się nim "zetrzeć" twarzy :D Dodam także, że drobinki są naturalne. Po myciu przecieram twarz płynem micelarnym z Nuxe seria różana lub tonikiem hibiskusowym z Sylveco (w zależności od humoru). Do niedawna miałam również płyn micelarny lipowy z Sylveco jednak mi się skończył, więc w następnym projekcie denko na pewno go zobaczycie. Następnie nakładam krem pod oczy i obecnie jest to krem z Vianka, z którego po czasie jednak nie jestem do końca zadowolona. To jego obwiniam o film na oczach, czyli taką mgiełkę, która obojetnie ile wiatru zrobię machaniem powiekami to i tak nie chce zejść. Jednakże nie zostało mi go już dużo więc dokończam go, że tak powiem. 



Teraz, jeśli idę się strikte opalać to nakładam krem z filtrem 30SPF z Nuxa. Chyba, że idę na tak zwane "miacho" to nakładam krem z serii Prodigieuse DD z SPF 30 w odcieniu light tylko uwaga: ten light jest dla mnie ok tylko jesli tak jak obecnie mam opalony dekolt, ramiona, szyję- w innym przypadku to w ogóle nie jest odcień light, także jakby ktoś chciał go kupić przez neta, a jest bladziochem to nie polecam. Oprócz fuck upu z kolorem to bardzo się lubimy z tym kremem. Ma spory filtr, nie bieli twarzy, ładnie kryje, ładnie się rozprowadza i stapia ze skórą, czyli ogólnie bardzo spoko. Zostaje jeszcze opcja tak jak powiedziałam kremu z Sylveco, z którym także jakoś się nie polubiłam, jednak zużywam sukcesywnie. To jest taki lekki krem, dobry, kiedy nie mam wysypu na twarzy różnych nieproszonych gości, nigdzie nie wychodzę ani nie mam gości.

Wszystkie kosmetyki przechowuję w szafce podwieszanej nad umywalką z lusterkiem w łazience, oprócz płynu z Nuxa ponieważ mam tę większą butelkę teraz (400 ml) i niestety nie mieści się ona do szafki. Wszystkie kosmetyki, po które sięgam rano są umieszczone na najniższej półce. Oczko wyżej są kosmetyki do pielęgnacji wieczornej, o której także pojawi się post za kilka dni :)

Specjalnie nie wspominam tutaj o takich kosmetykach dodatkowych jak maseczki czy peelingi lub maści, bo o tym będzie osobny wpis. Także to nie jest tak, że ich nie używam tylko nie chce robić epopei z tej notki.

wtorek, 12 czerwca 2018

Odżywka do włosów w sprayu Urtekram

Cześć Wszystkim!


Jeżeli interesuje Was co sądze na temat odżywki do włosów z Urtekram to zapraszam do czytania dalej.

Pełna nazwa to Odżywka do włosów kokosowa w sprayu Bio. Według nalepki w języku polskim odżywki nie należy spłukiwać, ale można ją stosować na mokre lub suche włosy. Dowiadujemy się także, że kosmetyk został wyprodukowany w Danii. Posiada on 99% certyfikowanych organicznych składników pochodzenia naturalnego. Można też przeczytać o certyfikatach Eco Cert, Cruelty Free i Vegan. Następna ważna rzecz to to, że trzaba ją zużyć 6 miesięcy od otwarcia.

Produkt jest zamknięty w mlecznej plastikowej butelce z atomizerem i ma 250 ml. Producent w opisie po angielsku twierdzi, że odżywka ta jest polecana do normalnych i suchych włosów. Dodaje też że, można się cieszyć zapachem kokosa, jednak ja nic takiego nie czuję nawet jak mocno się postaram, a węch mam wyczulony. Podczas pisania tej recenzji stwierdziłam, że odkręce atomizer i powącham z butelki i faktycznie, baaardzo lekko czuć zapach mleczka kokosowego. Jednak na włosach po psikaniu jest to niewyczuwalne.

Troszkę się zawiodłam, bo kokos to jest mój ulubiony praktycznie smak jak i zapach. Przez to myślałam, że na pewno ta odżywka nie zadziała. Jednak bardzo się zdziwiłam, kiedy okazało się, że po spryskaniu nią mokrych, wytartych ręcznikiem włosów mogę je rozczesać o wiele łatwiej i są one milsze w dotyku.

Zawsze myślałam, że nie znajdę żadnego zamiennika z dobrym składem mojej ekspresowej odżywki z Glisskur, a jednak, poniżej macie skład:

(INCI): Aqua, aloe barbadensis leaf extract*, cocos nucifera saccharum extract*, glycerin**, glyceryl caprylate, parfum, citrus aurantium dulcis peel oil, magnolia officinalis bark extract, distearoylethyl dimonium chlorid, cetearyl alcohol, polyglyceryl-4 caprate, limonene. (* = ingredient from Organic Farming, ** = made using organic ingredients)

Jesli chodzi o mnie to muszę moje włosy myć  codziennie, a zawyczaj mi się nie chce tego robić :D Jak moje niechciejstwo sięga zenitu to lubię oszczędzać czas używając właśnie takich odżywek w sprayu. Jest to mój pierwszy kosmetyk z tej firmy i pewnie nie ostatni.

Swoją odżywkę kupiłam poprzez Allegro za 26,99 zł.

Polecacie jakieś inne kosmetyki z tej firmy?

piątek, 6 kwietnia 2018

Promocja w Rossmannie na produkty do włosów

Cześć Wszystkim!


Bardzo długo wahałam się czy skorzystać z promocji w Rossmannie dotyczącej produktów do włosów. Jednak dosłownie ostatniego dnia skusiłam się na produkty trochę droższe, po które normalnie lekką ręką bym nie sięgnęła.





Postanowiłam kupić 2 produkty z O'Herbal i 2 z Petal Fresh. Z O'Herbal kupiłam Odżywkę do włosów suchych i zniszczonych z ekstraktem z lnu w opakownaiu 500 ml z pompką (21,99zł), co jest świetne dla osób bez wanny, ale za to z prysznicem. Do tego też dokupiłam Szampon zwiekszający objetość cienkich włosów, również butelka o pojemności pół litra(19,99zł).















Z Petal Fresh kupiłam szampon i odżywkę z tej samej serii czyli Color protection Granat i Jagody Akai (każda butelka 22,99 zł).

Patrząc po cenie wyjściowej zapłaciłam tylko za produkty z Petal Fresh natomiast za te z O'Herbal już nie :).

Jak tylko je przetestuje to dam znać:)


niedziela, 18 marca 2018

Nowości kosmetyczne

Cześć Wszystkim!

Już zaraz wiosna a ja powoli kompletuje wszystkie kosmetyki, których użyję na swoim ślubie i nie tylko. Na ślubie miałam mieć na paznokciach kolor z Essie Luxedo lub Shearling Darling, jednak kiedy ostatnio pomalowałam sobie jednym z nich paznokcie to smród utrzymywal się 3 dni mimo mycia rąk itd. 

 Także teraz już w 100% pozbyłam się nienaturalnych lakierów do paznokci i mam same z dobrym składem. Niedawno dokupiłam na allegro 3 buteleczki.

Benecos kolor Mystery, brudny ciemniejszy róż, o pojemności 9 ml. Używałam go juz tak jak wszytskie zreczy z dziejszego posta i wygląda świetnie na paznokciach.


Również marka Benecos i tym razem głeboka ciemniejsza czerwień, czyli Cherry Red, którą obecnie mam na paznokciach i ten kolor będę mieć na ślubie :). Obydwa lakiery zostały co ciekawe wyprodukowane w Luksemburgu.


Tym razem Sante Base & Top, czyli baza i top w jednym o pojemności 10 ml z certyfikatem NaTrue. Muszę przyznać, że on bardzo ładnie pachnie, jednak nie wiem czym. W składzie ma wyciąg z miechunki to może tym pachnie. Wyprodukowano go w Niemczech


Na koniec mój ulubieniec, moja pierwsza kredka skończyła się kilka dni temu a starczyła mi na rok. Na pewno będę mieć trochę podkreślone brwi na ślubie więc ta kredka to mus. Jest to kredka do brwi z Purobio w odcieniu 28, czyli taki szary brąz. Na pewno część makijażu zabiorę ze sobą do pokoju hotelowego jeszcze przed weselem, ponieważ na drugi dzień pomimo braku poprawin zjemy z już wtedy moim mężem śniadanie. Nie wiem czy będę chciała się malować, ale wolę sobie zostawić otwartą furtkę :).


I tak wyglądaja moje nowości. Polecacie jakieś inne odcienie z Benecosa lub inne marki z lakierami do paznokci z lepszym składem? Mi marzy się Taupe Temptation z Benecosa, ale jest ciężko ją zdobyć w Polsce.

piątek, 16 lutego 2018

Sylveco i Vianek

Cześć Wszystkim!

Zapraszam do wzięcia udziału w ankiecie  po prawej stronie. Z góry dzięki :)


 Ostatnio zainteresowałam się
produktami marki Vianek i przy okazji też Sylveco. Dano temu w którymś z shinyboxów były 2 produkty z Sylveco i nie przypadły mi one do gustu. Teraz postanowiłam spróbować ponownie. Przez przypadek zobaczyłam, że w ofercie Drogerii Natury znalazły się produkty wyżej wymienionych marek, więc kupiłam odżywczy peeling do ciała oraz krem pod oczy. Przy kasie dostałam od kasjerki zaproszenie na dermo konsultacje Sylveco, które akurat miały się odbyć na 2 dzień. Postanowiłam z tego zaproszenia skorzystać, szczególnie, że wiedziałam, że dostanę mnóstwo próbek. Dodatkowo akurat tego dnia przy zakupie dostawało się pomadkę ochronną Vianek gratis. Zdecydowałam się na mango oraz malinę (malinka dla przyszłego męża). Kupiłam kilka rzeczy i rozbiłam, za radą dermo konsultantki, moje zakupy na 2 części, dlatego pomadki dostałam 2. Za namową, a raczej radą, kupiłam tonik hibiskusowy, płyn micelarny, krem rokitnikowy na dzień, płyn do płukania jamy ustnej, pastę do zębów oraz krem do rąk ten niebieski.


Oczywiście nie było mi mało. W momencie moich dermo konsultacji dostałam sms od pani z firmy Nuxe, zapraszający na dermo konsultacje na następny dzień do jednej z miejscowych aptek. Na miejscu okazało się że nie dosyć że mają produkty z Vianka i Sylveco, to jeszcze tańsze niż w Naturze i do tego była promocja 20%. Więc jak wygłodniała wilczyca rzuciłam się i wydałam aż 199 zł… Pani farmaceutka mnie pocieszyła, bo powiedziała, że była przede mną stała klientka i też sporo kupiła.


Wyszłam z założenia, że jeśli mam się 

przekonać do marki to lepiej będzie jak kupię

 więcej na raz. Szczególnie, że kosmetyki 

drogie nie są, a do tego była jeszcze promocja. 



Tak jak widzicie mam szampony, żele pod

 prysznic, maskę do włosów, peelingi do ciała

 oraz do skóry głowy, kremy do twarzy itd.




Kremów do rąk nigdy u mnie mało, a nigdy nie miałam takich z dobrym składem, więc spróbuje z tymi. Kuracja do rąk wydaje się być ciekawa, szczególnie, że sa do niej dołączone rękawiczki.


Szampon z Vianka narazie sprawuje się świetnie jak i peeling do skóry głowy. Jestem ciekawa tego z pszenicy.




Bardzo polubiłam się z kremem pod oczy oraz kremem rokitnikowym. Peeling na razie używałam raz i wzięłam trochę za dużo...Teraz już będę mądrzejsza.




Wszystko kupiłam sama za własne pieniądze.

Także testowanie już trwa i pewnie więcej

 wypowiem się na koniec lutego bądź też w 

marcu.





Może mi coś polecić z Sylveco lub z Vianka. Kosmetyków z Biolaven nie próbowałam, bo jedne z najgorszych zapachów dla mnie to winogrona i lawenda.

Na koniec obiecuje, nie nie zwariowałam.