Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lily lolo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lily lolo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 kwietnia 2019

Ulubione kosmetyki ostatnich miesięcy

Cześć Wszystkim!

Poniżej pokażę Wam moje ulubione kosmetyki ostatnich miesięcy.


Zdjęcie u góry: od dołu-Psiche, Amore, Orchidea, Opposite(to tak na prawde kredka do oczu, ale nie wiedziałam o tym kupując ją xD), Fenicottero.


Konturówki do ust Neve Cosmetics to dla mnie prawdziwy hit. Wygodne w używaniu i w temperowaniu. Nie schodzą z ust po "5 minutach" i ładnie się zjadają. Do tego nie mają wygórowanych cen. Obecnie posiadam aż 5 kolorów i wiem, że zaopatrzę się w następne sztuki.



Szampon z Petal Fresh. Już po pierwszej butelce szamponu z tej marki wiedziałam, że się polubimy. Obecnie mam kilka różnych szamponów i wszystkie jednakowo lubię.



Żel pod prysznic z Alterry pachnie obłędnie. Chyba jest to nowość, ale mam nadzieję, że nie jest to edycja limitowana. Ten żelkowy jak dla mnie zapach i fajny skład przekonują mnie w zupełności.





Szminki z Neve to obok kredek super sprawa. Jeśli miałabym wybrać ulubione naturalne szminki to byłby to te z Neve właśnie. Teraz mam odcienie Panna Cotta oraz Fruit Sushi.






 swatch nałożony palcem                                                                swatch roztarty na dłoni











Ostatnio szczególnie lubuje się w rozświetlaniu makijażem twarzy i sięgam praktycznie codziennie po rozświetlacz. Ten z Lily Lolo w odcieniu Champagne daje bardzo ładny i nieprzesadzony efekt na twarzy. Do tego dochodzi sprawa dołączonego lusterka, które nigdy wcześniej nie pomyślałabym, że tak bardzo przyda się w tego rodzaju produkcie.

I.... to wszystko. Idę wstawić drugie pranie, żeby na Święta mieć już spokój. Jutro mycie okien... :D.




sobota, 9 lutego 2019

Ulubieńcy 2018- makijaż

Cześć Wszystkim!

W poprzednim poście pokazałam Wam moich ulubieńców pielęgnacyjnych roku 2018. Dziś pokażę Wam produkty makijażowe, które zawładnęły moim sercem.

Zacznę od produktu do ust, którego użyłam w dniu swojego ślubu. Szminka w wykręcanej kredce od Alverde w odcieniu 40 Rose Delight. Może to i z sentymentu a może nie. Pokazywałam Wam kiedyś jej ciemniejszą wersję w odcieniu Magenta Love, z której równie bardzo byłam zadowolona. Bardzo chciałabym kupić ten jasny kolorek ponownie jak tylko się skończy. Jest to matowy produkt jednak o bardzo "wygodnej" formule bez uczucia wysuszenia ust.

Chorowałam jakiś czas w zeszłym roku na cień do powiek w odcieniu Golden Lilac od Lily Lolo i na targach w końcu go kupiłam i jest nim oczarowana i nawet dostaje pytania na żywo co mam na oczach i jaki to kolor cienia. Bo niby to złoto, ale i fiolet a może szary. Do zielonych oczu jest świetny i sama jakość zmielenia itd. jest jak to w tej firmie na wysokim poziomie.

Jednym z lepszych zakupów ubiegłego roku było małe pudełko z miniaturkami produktów od Annabelle Minerals. W tym pudełeczku wiele produktów mi się spodobało jednak ograniczałam się bardzo wybierając kosmetyki do tego wpisu. Na szczególne wyróżnienie zasługują puder rozświetlający Pretty Glow oraz cień Cappuccino.


Purobio kolejny rok nie zawodzi i tym razem spodobał mi się m. in. Kompaktowy Podkład w odcieniu 02.

Lip Tint od Purobio w odcieniu 03, czyli pomadka w płynie w pięknym odcieniu nazywanym "mauve" z angielskiego marzył mi się długo i w końcu dorwałam go o dziwo stacjonarnie w moim mieście. Do tego jest kosmetykiem wegańskim.

Bronzer od Purobio w odcieniu 01 w postaci wkładu do palety jest na prawdę godny polecenia, świetnie się nakłada i blenduje. Na mojej twarzy wygląda tak jakbym faktycznie się opaliła. Używam go też do konturowania i wtedy też się sprawdza. W opakowaniu jest go aż 9 gramów, więc to całkiem sporo.

Teraz będzie mowa o 3 kredeczkach od Neve Cosmetics. Kiedy je kupowałam to byłam pewna, że to 3 konturówki do ust. Jak się okazało w domu ta w odcieniu Opposite, taka jakby fiołkowa, to w rzeczywistości konturówka do oczu... Oprócz tej mam jeszcze Amore- taki różowo/różano-czerwony oraz Psiche- bardzo ładny beżowy nudziak. Na pewno kupię jeszcze inne kolory, bo są one świetne.

Lily Lolo nie zawodzi również wtedy kiedy mówimy o różach. Przynajmniej, jeśli o Goddess. Taki ładny odcień jakby różowego złota. Na pewno nie dla każdego, ale ja połyskujące róże lubię. Nazwa odpowiada odcieniowi różu :D.

Z Lavery mam 2 szminki i obie lubię. Tutaj pokażę Wam odcień 22 Coral Flash. Bardzo dobry o każdej porze roku. Twarz tak od razu weselej wygląda. Lubię ją nosić kiedy mam bardzo lekki makijaż oczu lub w ogóle go nie mam.

Lily Lolo ponownie tutaj i tym razem rozświetlacz Champagne prasowany i błyszczyk w odcieniu English Rose. Opakowanie w kolorze czarno-białym zawsze do mnie przemawia, a do tego lusterko w opakowaniu i już wygoda sama w sobie. Sam odcień jest dla mnie idealny, neutralny. Nie dla mnie tafle błyszczące jak nie wiem co. Ten rozświetlacz pięknie wygląda na skórze i można go budować. Dodatkowo nie podkreśla porów. Błyszczyk natomiast pachnie pięknie czekoladą i ma ładny neutralny, łagodny odcień. Usta są ładne, soczyste i nie poklejone. Podczas noszenia z czasem bardzo ładnie schodzi. Z chęcią kupię go ponownie.

Panna Cotta dziś będzie na deser. Nie do jedzenia a do smarowania na usta. Taki deserek od Neve Cosmetics. To przepiękny odcień beżu i bardzo miła formuła. Nawet nie wspominam już o tej pięknej fioletowej oprawie :).

I to by było na tyle. Uf... A teraz idę dokończyć mycie szaf by w końcu garderoba była garderobą.

piątek, 23 listopada 2018

EKOCUDA WARSZAWA 2018 HAUL

Cześć Wszystkim!

Ponownie zawitałam na Ekocudach w Warszawie tym razem na jesieni. Miałam oczywiście do pomocy męża, i to on przepychał się przez te tłumy a ja za nim lub byłam przez niego dopingowana podczas przemierzania przez ogrom ludzi na targach.


Zawitałam na stoisko sklepu Verdissimi, z którego to od dawna chciałam kupić kilka rzeczy marki Neve Cosmetics. Zakupiłam więc 3 konturówki do ust(chociaż jedna to konturówka do oczu jak okazało się w domu :D). Do tego dołożyłam sobie 2 cienie, jeden mineralny sypki drugi prasowany i szminkę w odcieniu Panna Cotta, która do złudzenia przypomina mi Velvet Teddy z Maca. Obsługiwało mnie 2 panów, którzy dali mi do tego 3 próbki pielęgnacji a na cały asortyment była 15% zniżki. Cena szminki 26.80 zł, cena konturówki 20.90 zł, cena cienia sypkiego 28,50 zł, cena cienia prasowanego 25 zł.



Z Vianka/Sylveco kupiłam produkt niedostępny u mnie w mieście, czyli żel myjący do twarzy z kwasem migdałowym. Po dłuższym czasie bardzo wygładza skórę i zapłaciłam tylko 15 zł do tego dostałam mnóstwo próbek oraz do wyboru gratis. Wybrałam pomadkę ochronną z peelingiem.

Niżej Camaleonte wyżej Golden Lilac.

W Lily Lolo kupiłam coś co już długo chciałam kupić, czyli cień sypki Golden Lilac. Do moich zielonych oczu jest nieziemski. Cena 33 zł.

W Annabelle Minerals też było krótko, chciałam tylko puder rozświetlający i tak dostałam. Bardzo go polecam, bo wygląda fajnie nawet przy tłustej skórze. Cena 56,90 zł

W Lovingeco  kupiłam to co ostatnio na targach. Galaretka do demakijażu jest cudowna i do tego ten zapach. Cena 25 zł.



Na stoisku Lavery kupiłam szminkę oraz żel pod prysznic a konturówkę dostałam za darmo w ramach promocji 2+1 gratis. Otrzymałam również długopisik :D oraz zniżkę 30% do sklepu z kosmetykami Lavery.
Cena żelu 24.60 zł, cena szminki 55.10 zł.

Pierwszy raz byłam na wielu stoiskach i do nich zaliczają się:

Mokosh- skorzystałam z zakupy glinki zielonej do oczyszczania, dzięki doradztwu pana na stoisku. Zakochałam się w zapachu ogórek i melon jedna nie kupiłam nic z tej serii na Ekocudach. Pan dorzucił mi 2 próbki kosmetyków pod oczy.

D'alchemy- byłam pewna, że to amerykańska lub brytyjska firma a tu zaskoczenie. Jak dla mnie stoisko wyglądało mega profesjonalnie i pani mi świetnie pomogła mimo tego, że wiedziała że nic nie kupię. Dostałam 2 próbki, choć żałuję, że nie więcej bo ich kosmetyki są kosmicznie drogie. Dziś mają promocję na Black Friday 30%, więc może ktoś się skusi. Obydwie próbki już używałam i jestem zadowolona po 1 razach. Są to próbki All Over Blemish Solution i Age Cancellation Booster. Była na ekocudach promocja 20% a ja dostałam ulotkę ze zniżką 15% do sklepu internetowego.

Hagi Cosmetics- tam mają najładniejsze torebki do zakupów takie czarno-białe moja stylistyka. Kupiłam o dziwo pomadę z masła kakaowego, która obłędnie pachnie. W tym sklepie też jest dziś obniżka 30% i chyba trwa do niedzieli. Dostałam do zakupu 2 próbeczki, które widać na zdjęciach, niestety nie mieli obniżki wtedy cen. Cena 49 zł.




Pixie  Cosmetics- tam pani dobrała mi odcień podkładu, który miał świetną targową cenę. Mój odcień to Cashmere i jestem z niego bardzo zadowolona. Cena 57 zł.

I to byłyby wszystkie zakupy z Ekocudów. Nie wiem czy wybiorę się na następne. Jeśli miałyście okazję być w innych miastach na tych targach to napiszcie czy też jest tam tak tłoczno. Pozdrawiam

sobota, 28 lipca 2018

Ulubieńcy lipca

Cześć Wszystkim!

Co spodobało mi się w lipcu? Tego możecie się dowiedzieć w tym poście.


Jako brązera lubiłam używać produktu z Neauty Minerals o nazwie Sweet Cocoa, do którego dawałam na policzki róż również z tej samej firmy o nazwie Summer Haze. Róż jest połyskujący, bo jakoś takie latem wole, a zima powracam do matów.


Na zdjęciu poniżej widać jak prezenują się na dłoni szminka i błyszczyk z Lily Lolo. English Rose to świetny produkt, pieknie pachnie czekolada, wygląda subtelnie na ustach i się nie klei. Po kilku godzinach noszenia go, po demakijażu usta są bardzo wygładzone.


Poniżej są swatche od dołu patrząc prasowanego cienia stark Naked z Lily Lolo oraz rozświetlacza z tej samej firmy. Champagne illuminator świetnie sprawdza się do wieczorowych makijaży lub jako cień do powiek. Cień nie jest mocno napigmentowany, ale zamierzam w przyszlości kupić bazę do cieni. Sam kolor jest fajny na codzień choć ciężko stwierdzić czy to róż czy beż czy może różo-beż.


Tutaj natomiast nie ma mowy o słabej pigmentacji. Cień z Nude By Nature ma zajebiaszczą pigmentację i obłędnie wygląda na powiekach, szczególnie, że mam zieloną tęczówkę. Jest to kolor miedzi zmieszanej ze złotem i faktycznie pasuje on do nazwy Sunrise.


A jak wyglądają Wasi ulubieńcy? :)


poniedziałek, 23 lipca 2018

Zakupy z Katowic

Cześć Wszystkim!

Tak jak wspominałam pokażę Wam dziś co kupiłam w Katowicach. Z dwoma wyjątkami co prawda, ale kto by się czepiał :D




Zawsze zwracam też uwagę na kolor dekielków, bo wiem, że jeśli kolorystycznie nie będą pasować do wystroju wnętrz w moim mieszkaniu to niechętnie będę ich potem używać. Wtedy kiedy je kupowałam to wybrane świece były za 60 zł a druga sztuka była 70% taniej. Zapachy jakie wybrałam to Bergamotka oraz Sea Salt & Maple Popcorn.


Zapomniałam również pokazać Wam próbek, które dostałam w sklepie Lily Lolo. Już próbowałam różu Doll Face i bardzo mi się podobał.


W Homli kupiłam 2 mini świeczki i wosk o tym samym zapachu Hot Chocolate, który już kiedyś miałam i uwielbiam oraz jeden wosk Blueberry Muffin, wszystkie z Kringle Candle. Dodatkowo, wiecie fajnych serwetek nigdy dość.



Z Pandory kupiłam sobie zawieszkę w postaci papugi, którą przyczepiłam dopiero po powrocie oraz konika morskiego i kotka. 2 ptaki w kółku dostałam od męża :)



Cięzko mi było znaleźć Douglasa, w którym mogłabym obejrzeć sobie i popróbować kosmetyki z Nude By Nature. Na szczęście, bez pomocy pracownic w jednej z drogerii tej sieci, znalazłam taką drogerię, gdzie te kosmetyki były. Rozświetlacz w sticku był wyprzedany, ale udało mi się znaleźć fajny cień do powiek. Jest to odcień 04 Sunrise w przepięknym opakowaniu w kolorze rosegold. Skorzystałam z ostatniego dnia obniżki 20% vip czy coś takiego, także dzięki temu wydałam na ten cień trochę mniej.

Kupiłam jeszcze bluzę i koszulkę, ale to pokażę może kiedy indziej.

I to by było na tyle, idę na obiad i na zakupy :)

piątek, 20 lipca 2018

Lily Lolo- 4 nowe produkty na mojej toaletce.

Cześć Wszystkim!


Pokażę Wam moje zakupy a co za tym idzie zapowiedzi recenzji. Dziś będą zakupy z Warszawy a w 2 poście zakupy z Katowic.

Będąc w Warszawie poświęciłam się niesamowicie i wybrałam się ten kawał drogi tramwajem na ulicę Ciołka do sklepu Costasy, albo jak kto woli Lily Lolo.

W samym sklepie było dziwnie, lubię sama korzystać z testerów i swatchować na ręku kolory, a tutaj czułam, że raczej nie jest to mile widziane. Chciałam sobie spokojnie obczaić kolory szminek itd, żeby móc później wiedzieć co zamówić przez neta. Chciałam rownież dokonać zakupów, co jak widać akurat się udało, bo kupiłam 4 rzeczy.


Było akurat 15% obniżki m.in. na błyszczyki i prasowane rozświetlacze. Kupiłam prasowany rozświetlacz w kolorze Champagne oraz błyszczyk w kolorze English Rose korzystając właśnie z tej promocji. Bez obniżki cen kupiłam jeszcze. Szminkę Romantic Rose oraz prasowany cień Stark Naked.

Dostałam również kilka próbek, o większość poprosiłam. Zakochałam się w różu o nazwie Doll Face. Nie mam zdjęć niestety, bo znalazłam je dopiero po przyjeździe do domu.


Jak narazie jestem ze wszystkich tych rzeczy bardzo zadowolona, nawet ze szminki, choć wcześniej byłam taka pół na pół. Cień nie ma jakieś mocnej pigmntacji, ale chyba te prasowane cienie z Lily Lolo tak mają. Wiem, że jest dostępna też baza i może ją kupię w przyszłości. Obecnie firma proponuje 10% zniżki na wszystko co jak dla mnie kuszące nie jest, ale czy bywa w tej firmie zniżka typu 20% lub więcej? Ja nie pamiętam.

Mojemu mężowi jako architekowi spodobały się opakowania i faktycznie coś w tym jest.

Na pewno w przyszłości jeszcze coś kupię, ale na pewno przez internet.