Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vianek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vianek. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 lutego 2019

Ulubieńćy 2018- pielęgnacja

Cześć Wszystkim!



Dzień po zakupieniu urządzenia wielofunkcyjnego do mojego biura (październik) zepsuł mi się mój laptop po aż 7 latach. Zepsuł się na amen. Wiecie, ja nie lubię pożyczać rzeczy, a bez własnego lapka ciężko pisać posty. Także od czwartku mam już nowy sprzęt i nareszcie wracam na bloga.



Dziś przychodzę do Was z ulubieńcami minionego roku. W tym poście pokażę Wam kosmetyki pielęgnacyjne.

Ciało


Lavera w zeszłym roku zaskoczyła mnie swoim świetnym żelem do mycia ciała o zapachu kokosa i wanilii. Za wanilią nie przepadam a tutaj tak ładnie te aromaty się łączą ze sobą, że mycie się to sama przyjemność.


Z Hagi Cosmetics bardzo upodobałam sobie Ochronną Pomadę do Ciała z Masłem Kakaowym. Tak na prawdę nie wiem kiedy ją zużyję, bo jest tak wydajna. Używam jej do dłoni, stóp, ust itd. Nie będę ukrywać, że skusił mnie na początku jej zapach, piękny kakaowy aromat choć w składzie nie ma tylko tego masła.

Kneipp to firma, z której co raz więcej rzeczy chciałabym mieć. Produktu do kąpieli w wannie odpadają, bo mamy prysznic. Do takich myśli skłania mnie ten olejek. Pachnie przepięknie, sprawdza się idealnie do masażu i zostawia taką miłą w dotyku skórę. Posmarowane nim stopy na noc rano nie są tłuste. 

Seria Melon i Ogórek z Mokosha bardzo przypadła mi do gustu, a w szczególności ich masełko do ciała. Pięknie się rozprowadza i obłędnie pachnie. Mam inne masełka dlatego na razie nie kupię dużego opakowania, ale to tylko kwestia czasu:).


Ecospa jest marką, którą poznałam późną jesienią w zeszłym roku. Zakochałam się masełku kakaowym oraz z mango. Mieszam je oba i stosuje na dłonie, które ostatnio wymagają dużo pielęgnacji. Kakaowy ma przecudowny zapach, ten z mango ma prawie nie wyczuwalny, ale za to ma inną konsystencję co ułatwia rozprowadzanie.

Twarz


Galaretka do demakijażu z Lovingeco to mój absolutny KWC. Jak uda mi się być na Ekocudach w tym roku na wiosnę to też ją kupię. Rozpuszcza makijaż świetnie i nie daje mgły na oczach.


Rewitalizujący Żel Myjący do Twarzy z Vianka jest tak ciężko dostępny stacjonarnie, że w moim mieście nigdzie nie mogłam go znaleźć. Kupiłam go dopiero na targach Ekocuda w Warszawie. Dzięki zawartości kwasy migdałowego, delikatnie złuszcza naskórek dzięki czemu skóra jest gładsza i szybciej goją się niedoskonałości.


Hibiskusowy Tonik do Twarzy z Sylveco, to już moje 2 opakowanie. Świetnie radzi sobie z ukojeniem twarzy po myciu i demakijażu. Jest bardzo wydajny. Bardzo dobrze oczyszcza twarz i jest niedrogi.


Nuxe jest moją ulubioną marką powiedzmy apteczną. W zeszłym roku skusiłam się w końcu na pełnowymiarowy krem do twarzy z serii Nuxellence tak na wersję dzienną jak i nocną. Nocna wersja pomaga mi w gojeni drobnych niedoskonałości. Bardzo dobrze łączy się z innymi kremami. Wersja dzienna jest moim "go to" podczas zimy. Do tego samo opakowanie, które jest bardzo higieniczne sprawdza się u mnie wyśmienicie. Zapłaciłam wtedy znacznie mniej za te kremy w związku z promocją kup 1 drugi weź za połowę.

Włosy





Firma Petal Fresh zainteresowała mnie na tyle, że obecnie mam kilka szamponów i odżywek właśnie od tej firmy. Tutaj pokaże Wam szampon i odżywkę z serii Granat i Acai do włosów farbowanych. Obecnie nie farbuję już włosów, jednak przed moim ślubem z maju musiałam pokryć moje resztki po ombre żeby przynajmniej chwilowo pozbyć się blondu. Ten zestaw przydał się znakomicie, bardzo ładnie pachnie i przedłużył działanie farby.

Za kilka dni pojawi się post o ulubieńcach makijażowych, na którego zapraszam serdecznie :).

piątek, 23 listopada 2018

EKOCUDA WARSZAWA 2018 HAUL

Cześć Wszystkim!

Ponownie zawitałam na Ekocudach w Warszawie tym razem na jesieni. Miałam oczywiście do pomocy męża, i to on przepychał się przez te tłumy a ja za nim lub byłam przez niego dopingowana podczas przemierzania przez ogrom ludzi na targach.


Zawitałam na stoisko sklepu Verdissimi, z którego to od dawna chciałam kupić kilka rzeczy marki Neve Cosmetics. Zakupiłam więc 3 konturówki do ust(chociaż jedna to konturówka do oczu jak okazało się w domu :D). Do tego dołożyłam sobie 2 cienie, jeden mineralny sypki drugi prasowany i szminkę w odcieniu Panna Cotta, która do złudzenia przypomina mi Velvet Teddy z Maca. Obsługiwało mnie 2 panów, którzy dali mi do tego 3 próbki pielęgnacji a na cały asortyment była 15% zniżki. Cena szminki 26.80 zł, cena konturówki 20.90 zł, cena cienia sypkiego 28,50 zł, cena cienia prasowanego 25 zł.



Z Vianka/Sylveco kupiłam produkt niedostępny u mnie w mieście, czyli żel myjący do twarzy z kwasem migdałowym. Po dłuższym czasie bardzo wygładza skórę i zapłaciłam tylko 15 zł do tego dostałam mnóstwo próbek oraz do wyboru gratis. Wybrałam pomadkę ochronną z peelingiem.

Niżej Camaleonte wyżej Golden Lilac.

W Lily Lolo kupiłam coś co już długo chciałam kupić, czyli cień sypki Golden Lilac. Do moich zielonych oczu jest nieziemski. Cena 33 zł.

W Annabelle Minerals też było krótko, chciałam tylko puder rozświetlający i tak dostałam. Bardzo go polecam, bo wygląda fajnie nawet przy tłustej skórze. Cena 56,90 zł

W Lovingeco  kupiłam to co ostatnio na targach. Galaretka do demakijażu jest cudowna i do tego ten zapach. Cena 25 zł.



Na stoisku Lavery kupiłam szminkę oraz żel pod prysznic a konturówkę dostałam za darmo w ramach promocji 2+1 gratis. Otrzymałam również długopisik :D oraz zniżkę 30% do sklepu z kosmetykami Lavery.
Cena żelu 24.60 zł, cena szminki 55.10 zł.

Pierwszy raz byłam na wielu stoiskach i do nich zaliczają się:

Mokosh- skorzystałam z zakupy glinki zielonej do oczyszczania, dzięki doradztwu pana na stoisku. Zakochałam się w zapachu ogórek i melon jedna nie kupiłam nic z tej serii na Ekocudach. Pan dorzucił mi 2 próbki kosmetyków pod oczy.

D'alchemy- byłam pewna, że to amerykańska lub brytyjska firma a tu zaskoczenie. Jak dla mnie stoisko wyglądało mega profesjonalnie i pani mi świetnie pomogła mimo tego, że wiedziała że nic nie kupię. Dostałam 2 próbki, choć żałuję, że nie więcej bo ich kosmetyki są kosmicznie drogie. Dziś mają promocję na Black Friday 30%, więc może ktoś się skusi. Obydwie próbki już używałam i jestem zadowolona po 1 razach. Są to próbki All Over Blemish Solution i Age Cancellation Booster. Była na ekocudach promocja 20% a ja dostałam ulotkę ze zniżką 15% do sklepu internetowego.

Hagi Cosmetics- tam mają najładniejsze torebki do zakupów takie czarno-białe moja stylistyka. Kupiłam o dziwo pomadę z masła kakaowego, która obłędnie pachnie. W tym sklepie też jest dziś obniżka 30% i chyba trwa do niedzieli. Dostałam do zakupu 2 próbeczki, które widać na zdjęciach, niestety nie mieli obniżki wtedy cen. Cena 49 zł.




Pixie  Cosmetics- tam pani dobrała mi odcień podkładu, który miał świetną targową cenę. Mój odcień to Cashmere i jestem z niego bardzo zadowolona. Cena 57 zł.

I to byłyby wszystkie zakupy z Ekocudów. Nie wiem czy wybiorę się na następne. Jeśli miałyście okazję być w innych miastach na tych targach to napiszcie czy też jest tam tak tłoczno. Pozdrawiam

piątek, 14 września 2018

Projekt denko maj, czerwiec, lipiec, sierpień oraz wrzesień 2018

Cześć Wszystkim!


Projekt denko to ten cykl, z którego posty nie pojawiają się tutaj często ze względu na to, że używam kilka produktów na raz np szamponów czy żeli pod prysznic. Tydzień ten a następny tydzień następny żel itd. Z tego też powodu nie zużywam często kosmetyków, raczej w jednym czasie kończy się kilka. Dziś nie mam ich dużo, bo więcej będzie w następnym denku, wiele produktów mam wykończonych w połowie lub w 2/3.



Tusz do rzęs Alverde All In One, używam obecnie 2 opakownaie, które gdzieś za miesiąc też się skończy. Bardzo lubię ten tusz, szczoteczka jest fajnie wygięta i pasuje do mojego kształtu oczu. 

Vianek Peeling do ciała odżywczo-wygładzający. Miał wiele zalet i trafił nawet do ulubieńców, jednak po dluższym czasie zauważyłam, że powoduje on drobny trądzik na dolnej części pleców i na nogach więc, na pewno nie wrócę do niego. A szkoda...

Matujący puder z efektem soft focus od Alverde lubiłam bardzo. Jak widać na zdjęciu nie dałam rady zużyć go przed końcem jego ważności. Wiem, że wiele osób długo używa niektóre kosmetyki po upływie ich ważności, jednak tutaj puder skamieniał i bardzo ciężko było go wydobyć. Mój puder był w odcieniu 010 cashmere i z chęcią kupię go ponownie.

Szampon wzmacniający z Vianka chwaliłam wiele razy, słabo się pieni i to jedyna wada, która też nie dla każdego będzie wadą. Jak pozużywam kilka szamponów to kupię go ponownie.

Alterra Balsam dezodoryzujący o zapachu melisy i szałwi sprawdzał się fajnie. Może nie był hitem podczas grubo ponad trzydziesto stopniowych upałów, ale bardzo go lubiłam i chyba trochę przyzwyczaiłam się do tego zapachu.

Teraz hit, o którym też już wspominałam wiele razy, kupiłam nawet już następne opakowanie, choć jeszcze nie skończyłam obecnego płynu micelarnego z Nuxe to ten z Sylveco lipowy jest w szafeczce i czeka na swoje użycie.

Vianek odżywczy żel pod prysznic z serii odżywczej szału na mnie nie zrobił i nie kupię go ponownie, ot żel jak żel.

Nuxe nirvanesque krem pod oczy lubię niezmiernie. Jak się już kończy i nie chce nić lecieć, po prostu można rozciać opakowanie, ja właśnie tak zrobiłam po zrobieniu zdjęć. Krem szybko się wchłania i fajnie działa z innymi kremami do twarzy.

Już się boję ile tego będzie w następnym denku :D

niedziela, 2 września 2018

Na nich się zawiodłam

Cześć Wszystkim!

Poprzednio pisałam tutaj o kosmetykach z firm Sylveco i Vianek, które mi się sprawdziły. Dziś będzie odwrotnie, czyli trochę sobie ponarzekam.


Tak na prawdę na zdjęciu powinno byc więcej produktów jednak nie posiadam kremów ponieważ wszystkie porozdawałam.



Nie sprawdził się chociażby lekki krem nagietkowy, który ani swoim zapachem ani działaniem nie zachęcał do użycia. Tak samo krem pod oczy, który jak jest napisane na opakownaiu jest hipoalergiczny. Nie zostawiał mgły na oczach aż takiej jak jego kolega z ekstraktem z chmielu, ale też się nie spisał. Ciężko się wchłaniał, musiałam go tak mocno wklepywać, że miałam skórę czerwoną,

Na kilka dni przed ślubem powróciłam do mojej ulubionej pasty z Elmexa gentle whitening. Byłam do tego zmuszona po tej okropnej paście z Sylveco. Chyba nigdy nie widziałam moich zębów tak poszarzałych. Miałam też po niej wrażenie, że moje zęby są niedomyte.

O co chodzi z tym atomizerem w tym olejku? Mam długie włsoy. Obecnie gdyby nie brakujące 5 cm byłby do pasa, mimo tego po jednej pompce olejku nałożonego na końce włosów wyglądają one na przetłuszczone kiedy rano je czesze. Nie da rady wydobyć go mniej. Dla mnie to pieniądze wyrzucone w błoto. Powędrował on do mojej mamy.

I teraz "hit hitów", czyli peeling, który się zmywa i zmywa i zmywa a i tak ma się tłustą skórę. Peeling sam w sobie nie działał jakoś dobrze na moją skórę. Wiele osób poleca z Sylveco peeling enzymatyczny, więc może on byłby dla mnie lepszy.

I to już wszystkie kosmetyki z Sylveco i Vianka, które mi się nie sprawdziły i do których na pewno już nie wrócę.

U Was też były jakieś niewypały kosmetyczne?

niedziela, 19 sierpnia 2018

Hity z Sylveco i Vianka

Cześć Wszystkim!
Jesli śledzicie mojego bloga to możecie kojarzyć, że w lutym i kwietniu kupiłam w sumie sporo produktów firm Vianek i Sylveco. Jak to zwykle bywa ntrafiłam na perełki jak i na buble, do których na pewno nie wróce. Jeśli ktoś chce nadrobić zaległości to zapraszam do skopiowania linków z moimi poprzednimi postami: https://szkielkopisze.blogspot.com/2018/02/sylveco-i-vianek.html

https://szkielkopisze.blogspot.com/2018/04/nowosci-z-firmy-vianek.html



Peeling do skóry głowy z kwasem salicylowym: bardzo tani i bardzo dobry. Jeśli masz tłustą skórę głowy i często myjesz włosy to pewnie miewasz trądzik czasami we włosach lub przy lini włosów. Ja mam tak często przy lini włosów na karku. Ten peeling łatwo się aplikuje i łatwo zmywa a krostki znikają, czego chcieć więcej.

Olejek do demkijażu kupiłam po tym jak skończył się mój ulubiony produkt z Lovingeco. Olejek jest świetny, bo nie zostawia mgły na oczach i faktycznie rozpuszcza makijaż nawet wodoodporny tusz do rzęs. Nie powoduje on także jakiegoś wysypu krost ani nie podrażnia więc dla mnie super.

Od lat mam swój ulubiony krem do rąk z Nuxe z serii Reve De Miel, także nawet nie szukałam jego zamiennika ani nie myślałam o innym produkcie. Z ciekowości i dlatego, że znacznie tańsze, kupiłam kilka kremów z Vianka.  Narazie uwielbiam ten czerwony, choć przyznam się szczerze, że pozostałych jeszcze nie używałam. Co ciekawe mój kot bardzo nie znosi tego zapachu, jaki ten krem posiada. Nie wiem jak mam określić ten zapach, mi nie przeszkadza, ale domyślam się, że pewnie pachnie morwą. Nawilżenie dłoni jest długotrwałe i na prawdę ten krem się sprawdza.

Żel do mycia twarzy, który tak fajnie pachnie truskawkami <3 Dobrze myje twarz i nie wysusza skóry.

Wzmacniający szampon do włosów był już w ulubieńcach i nadal zdania nie zmieniam. Świetnie myje włosy i nadaje im objętość.





Żel do mycia ciała o zapachu mięty jest mega fajny. Nie powoduje i niweluje już obecne krostki np. na plecach czy udach, szczególnie chodzi mi o takie potówki. W lato w te upały obecne i te przeszłe taki żel to zbawienie.

Hibiskusowy tonik do twarzy to hit hitów, tak samo jak płyn micelarny opisany niżej. Ja go uwielbiam, dla mnie rano jest świetny, ponieważ nie powoduje ściągnięcia skóry na twarzy po myciu czymkolwiek. Jeśli nie wiem jaki krem nałożyć na twarz i będę się zastanawiać przy śniadaniu to spokojnie mam na to czas, bo po tym toniku mam uczucie jakbym już krem jakiś miała na sobie :D.

Żel do higieny intymnej jest bardzo dobry, robi to co taki produkt powinien, a dodatkowo jeszcze taka prywatna moja preferencja: bardzo lubię produkty do higieny intymnej z wyciągiem z kory dębu.




Na koniec istna perełka. Wiem, że nie tylko mnie ten płyn micelarny podpasował. Podczas jego używania mój mąż często wspominał przy całowaniu, że ładnie mi skóra na twarzy pachnie "jakimś kwiatem", więc to chyba jest dobry dowód na to by go kupić. Tak na serio serio to płyn nie wysusza mojej skóry i ładnie zmywa resztki makijażu. Uwielbiam zapach kwiatów lipy także dla mnie jest to mega przyjemne.



A jak tam u Was, macie jakieś swoje perełki z Sylveco lub Vianka? W następnym poście napisze o bublach jakie posiadam z tych firm.

sobota, 23 czerwca 2018

Naturalna pielęgnacja wieczorem- aktualizacja po roku

Cześć Wszystkim!




Tak jak wspominałam w ostatniej notce o mojej pielęgnacji porannej tak dziś przychodzę do Was z aktualizacją pielęgnacji wieczornej. Poniżej macie linka do skopiowania i wklejenia w okno przeglądarki o tym czego rok temu używałam na twarz przed snem:

https://szkielkopisze.blogspot.com/2017/07/moja-bardziej-naturalna-pielegnacja.html?m=0


Najpierw demakijaż, czyli w moim przypadku Łagodzący olejek do demakijażu z Vianka, który rozpuszcza wszystko nawet wodoodporny tusz do rzęs.
Do mycia obecenie dokańczam kremowy żel z SVR, z którego nie jestem zadowolona i już na półce widać czym go niedługo zastąpię, czyli żelem o zapachu truskawkowym z Vianka.

Następnie przemywam twarz tonikiem hibiskusowym z Sylveco lub płynem micelarnym z Nuxe, który pokazywałam w poprzedniej notce.

Nadszedł czas na kremy. Tym razem nakładam Łagodzący Krem pod oczy z Sylveco, który jest lepszy niż jego kolega z Vianka jednak też bez szału i chyba wrócę do Nirvanesque z Nuxa. Krem na noc to tym razem pełnowymiarowa butelka z atomizerem typu airless, bo rok temu była miniaturka, i jest to krem z firmy Nuxe z serii Nuxellence Detox. Moja cera bardzo się z nim lubi i nie mam po nim uczucia suchości i potrzeby nałożenia drugiej warstwy kremu. Lubię go tak bardzo, że miniaturkę zabieram ze sobą na wyjazd na początku lipca.

W następnej notce pokażę Wam moje kosmetyki ponadprogramowe, czyli maski, maści i inne dobrodziejstwa.

Obecnie poszukuję dobrego serum z witaminą C na noc pod krem i chyba skuszę się na Liq, ale nie jestem pewna.

A jak to wygląda u Was? Chętnie się dowiem czego używacie przed pójściem spać.
P.S.- Pogoda na południu Kujaw jest tragiczna 15 stopni i pada z przerwami...

środa, 20 czerwca 2018

Naturalna pielęgnacja rano- aktualizacja po roku

Cześć Wszystkim!

Przed przeczytaniem tego posta zachęcam do podróży w czasie do lipca 2017 gdzie znajdziecie mój post o porannej pielęgnacji poł roku po przejściu na naturalne kosmetyki:


(https://szkielkopisze.blogspot.com/2017/07/moja-bardziej-naturalna-pielegnacja_16.html?m=0)



Pewnie u Was też to tak wygląda, że jest pewna rotacja w kosmetykach w zależności od aktualnych potrzeb i pory roku. Aktualnie ze względu na pogodę używam kremów z filtrem lub, jeśli danego dnia nie wychodzę z domu, to kremu z Sylveco Lekki Krem Nagietkowy. Jednak zanim użyję kremu to myję twarz żelem z drobinkami Nuxe Aquabella, który daje mi takie odświeżenie na twarzy i lekko peelinguje skórę. Drobinek jest mało, więc na pewno nie da się nim "zetrzeć" twarzy :D Dodam także, że drobinki są naturalne. Po myciu przecieram twarz płynem micelarnym z Nuxe seria różana lub tonikiem hibiskusowym z Sylveco (w zależności od humoru). Do niedawna miałam również płyn micelarny lipowy z Sylveco jednak mi się skończył, więc w następnym projekcie denko na pewno go zobaczycie. Następnie nakładam krem pod oczy i obecnie jest to krem z Vianka, z którego po czasie jednak nie jestem do końca zadowolona. To jego obwiniam o film na oczach, czyli taką mgiełkę, która obojetnie ile wiatru zrobię machaniem powiekami to i tak nie chce zejść. Jednakże nie zostało mi go już dużo więc dokończam go, że tak powiem. 



Teraz, jeśli idę się strikte opalać to nakładam krem z filtrem 30SPF z Nuxa. Chyba, że idę na tak zwane "miacho" to nakładam krem z serii Prodigieuse DD z SPF 30 w odcieniu light tylko uwaga: ten light jest dla mnie ok tylko jesli tak jak obecnie mam opalony dekolt, ramiona, szyję- w innym przypadku to w ogóle nie jest odcień light, także jakby ktoś chciał go kupić przez neta, a jest bladziochem to nie polecam. Oprócz fuck upu z kolorem to bardzo się lubimy z tym kremem. Ma spory filtr, nie bieli twarzy, ładnie kryje, ładnie się rozprowadza i stapia ze skórą, czyli ogólnie bardzo spoko. Zostaje jeszcze opcja tak jak powiedziałam kremu z Sylveco, z którym także jakoś się nie polubiłam, jednak zużywam sukcesywnie. To jest taki lekki krem, dobry, kiedy nie mam wysypu na twarzy różnych nieproszonych gości, nigdzie nie wychodzę ani nie mam gości.

Wszystkie kosmetyki przechowuję w szafce podwieszanej nad umywalką z lusterkiem w łazience, oprócz płynu z Nuxa ponieważ mam tę większą butelkę teraz (400 ml) i niestety nie mieści się ona do szafki. Wszystkie kosmetyki, po które sięgam rano są umieszczone na najniższej półce. Oczko wyżej są kosmetyki do pielęgnacji wieczornej, o której także pojawi się post za kilka dni :)

Specjalnie nie wspominam tutaj o takich kosmetykach dodatkowych jak maseczki czy peelingi lub maści, bo o tym będzie osobny wpis. Także to nie jest tak, że ich nie używam tylko nie chce robić epopei z tej notki.

wtorek, 29 maja 2018

Ulubieńcy Kwietnia i Maja

Cześć Wszystkim!



Zaraz czerwiec i niedługo upragnione wakacje. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam gorąc. Lepiej się wtedy czuję i mam lepszy humor.


I w ten piękny słoneczny dzień śpieszę Wam pokazać moich ulubieńców tak na prawdę maja jak i kwietnia.


Z Vianka upodobałam sobie Regenerujący Krem Do Rąk z ekstraktem z morwy. Jest to pierwszy krem od dawien dawna, który prawie równa się z moim ulubionym z Nuxa z serii Reve de Miel. Nie jets to krem gdzie po kilku minutach, znów pojawia się uczucie suchości. Troszkę dłużej się wchłania niż już tu wspomniany nuxowy jednak nadal uważam, że jest świetny. Używam go tylko na noc.


Również z Vianka w ostatnich dwóch miesiącach upodobałam sobie Wzmacniający Szampon Do Włosów Osłabionych i Zniszczoonych. Posiada on  w składzie chociażby ekstrakt z nasion kozieradki, panthenol, olejek ze słodkich migdałów i kwas mlekowy. Ma bardzo dziwną konsystencję i pozostawia na dłoniach też specyficzne uczucie, ale za to włosy nim umyte na drugi dzień wystają na wszystkie kierunki :D Moje zazwyczaj oklapnięte włosy są bardzo uniesione. Szampon kiepsko się pieni jednak mi to nie przeszkadza. Nie stosuje go tak bardzo regularnie żeby stwierdzić czy faktycznie działa jednak bardzo go lubię.



Z Sylveco natomiast totalnie zakochałam się w Hibiskusowym toniku do Twarzy. Jakbym miała polecić jeden produkt z Sylveco to właśnie byłby to ten produkt. Po demakijażu i umyciu twarzy jesli borykacie się z uczuciem suchości zy ściągnięcia twarzy lub zdarza Wam się zapomnieć o nałożeniu kremu natychmiast po tych 2 krokach to ten tonik to zbawienie. Sprawdza się doskonale przy tłustej cerze.


I ostatnie 2 produkty to kosmetyki Alverde, które pokazałam już w ostatnim poście https://szkielkopisze.blogspot.com/2018/05/nowe-makijazowe-alverde.html

Używam ich prawie codziennie, czasem mieszam Rose Delight z Magenta Love, którą kupiłam wcześniej. Konturówka w odcieniu 50 świetnie nadaje się do noszenia solo jak i do rozjaśniania za ciemnej szminki.


I to by było wszystko na dziś. Jacy byli Wasi ulubieńcy ostatnich miesięcy? :)