Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 14 stycznia 2018

Week check 31

Cześć Wszystkim :)

Wracam do tego typu postów, bo bardzo je lubiłam. Pokazuje w nich co na przestrzeni tygodnia mi sie spodobało, co robiłam itd, bez zbędnej prywaty :D



1 raz używałam naszego robota z Electroluxa, robiłam ciasto z resztek z wyciskarki wolnoobrotowej: marchewki i buraka.


Nasza jodełka ma dziś 22 dni, a przynajmniej tyle u nas stoi.


























 Tak zajelismy się w piątek jedzeniem, że nie zrobiłam zdjęcia, ale zapiekanka jest pyszna i łatwa w zrobieniu. Pochodzi ona z ksiażki kupionej w Pepco "Mięsożerca, Roslinożerca" za bagatela 20 zł niecałe... :)





Za jakieś 15 zł znalazłam w Auchanie taki zamiennik jajek, co myślicie o takim składzie? Nie jetem weganką, ale tak się zastanawiałam czy taki zamiennik ma sens.



W Pepco znalazłam fajne naczynie żaroodporne w dobrej cenie. Sobie nie kupiłam, bo mam z Biedronki, takie które było przed świętami za niecałe 20 zł :).




Będąc w Rossmannie, natrafiłam na szafę z mineralnymi kosmetykami do makijażu firmy Lorigine Minerals. Poswatchowałam sobie i jakoś mnie nie zachwyciły.



Co 2-3 dni robimy soki używając wyciskarki woloobrotwej i takiej do cytrusów i jesteśmy bardzo zadowoleni. O tym też w przyszłości będzie wpis. Tutaj na zdjęciu sok z marchewki, jabłek i pomarańczy z odrobiną świeżej mięty.


W tym tygodniu odebrałam z paczkomatu 3 koszule z Wółczanki i w przyszłym tygodniu pojawi się o nich wpis.



Za całe 35 zł kupiłam taki piękny koc w dużym rozmiarze, czyli nareszcie nasze spore łóżko będę mogła w ciągu dnia przykryć jednym kocem a nie 2 :). kupiony w Jysk i przeceniony z ponad 100 zł.


Mój brat odwiedził nas (na codzień mieszka  w Anglii) i jedząc chipsy i oglądając "Przyjaciół" graliśmy w iKnow.


Zastanawiam się nad kupnem tej ksiązki, ale nie za taką cenę 7 dyszek to sporo za dużo.


piątek, 12 stycznia 2018

Bogini

Cześć Wszystkim!

Skorzystałam z promocj noworocznej -15% na produkty Lily Lolo i kupiłam róż oraz 2 próbki, tak przy okazji.




Róż ma odcień Goddess i jest po prostu cudowny. Różany odcień ze złotymi refleksami. Trochę przypominający Orgasm z Narsa, ale jak dla mnie o wiele ładniejszy. Kosztował on 43,52 zł, gdzie cena wyjściowa to 51,20 zł. Dodatkowo wzięłam sobie probkę podładu w odcieniu Blondie oraz próbkę rozświetlacza w odcieniu Star Dust. Każda próbka kosztowała 10,90 zł co przy cenie wyjściowej podkładu pełnowartościowego o 81,90 zł jest fajną opcją. Podkład ma wagę 10 g a jego próbka 0,75 g. Jeśli chodzi o próbkę rozświetlacza to ma ona 0,75g, a duże opakowanie 6g. Ciekawa jestem jak ten rozświetlacz wypadnie w porówaniu do Falling Star z Neauty Minerals.



Róż mam na sobie w chwili pisania tego posta ponad 5h i wygląda cały czas tak samo jak w chwili jego nałożenia. Pozostałych produktów jeszcze nie używałam, ale na ich kolej nie muszę długo czekać, bo to nastąpi już jutro :).


Macie jakieś inne róże z Lily Lolo?

niedziela, 7 stycznia 2018

Uubieńcy roku 2017- pielęgnacja

Cześć Wszystkim!



Dziś część druga ulubieńców roku, czyli pielęgnacja. Nie będzie tego dużo, bo z pielęgnacja u mnie ciężej coś znaleźć, jeśli chodzi o kosmetyki naturalne, albo te z prawie naturalnym składem.

Sylveco- Łagodny żel do higieny intymnej. Ma łany zapach, jest hipoalergiczny i niesamowicie wydajny. Do tego coś co jest przypadne dla ludzi z prysznicami, czyli opakowanie z pompką. Moja wersja jest z babką lancetowatą oraz korą dębu. Bardzo lubię jak kosmetyki do "tej strefy" mają w sobie wyciągi z kory dębu, uważam, że  w moim przypadku goi to wszelkie stany zapalne.

Nuxe Aroma- Perfection- Termoaktywna maseczka odtykająca pory: jest to moje lekarstwo na tak bardzo niepożądany przeze mnie wysyp krostek na twarzy. Goi ona moje wypryski i nałożona przed spaniem i zmyta potem sprawia, że w ciągu nocy twarz dochodzi do siebie i rano wygląda znacznie lepiej. Pojemność jej to 40 ml, ale jest wydajna. Ma ona 80,3% składników pochodzenia naturalnego i nie zawiera parabenów.


 Nuxe Creme Fraiche de Beaute- 24-godzinna  odświeżająca maseczka o działaniu nawilżającym i kojącym: następny mój nuxowy ulubieniec. Na drugi dzień po oczyszczaniu skóry na noc nakłądam tę maskę, którą można po chwili zmyć lub potraktować jako krem na noc. Zawiera ona 90,4% składników pochodzenia naturalnego a nie zawiera parabenów. Mam grubą skórę na twarzy i często nwilżające kosmetyki kompletnie sobie u mnie nie radzą, a tu zawsze wiem, że ta meseczka da radę.
Alterra Nawilżająca Odżywka do Włosów bio- owoc granatu i bio-aloes. Nie zawiera ona silikonów, sztucznych barwników, substancji zapachowych, konserwantów, parafiny i innych ropopochdnych substancji. Już samo to jak pachnnie jest super, ale tutaj chodzi o działanie. Nawet moje donie, który nakładam ją na włosy sa po niej takie gładkie i miłe w dotyku. Mam bardzo dlugie, proste włosy, raczej rzadkie, ale za to przetłuszczające się bardzo. Ta odżywka radzi sobie z nimi świetnie.


Natur Planet- 100% olejek marula: mój nr 1, jeśli chodzi o pielęgnację przeciwstarzeniową. Magiczną pielegnację :D. Na prawdę już po 1 nałożeniu samego tego olejku na całą twarz moje zmarszczki mimiczne na czole jakoś zniknęły, oczywiście tylko optycznie. Taki efekt bardzo mi sie podoba. Nie miałam po nim nigdy podrażnień. Jest świetny pod kremy i pod makijaż.

Etja- Naturalny Olej z Nasion Malin: Uwielbiam ten naturalny zapach zmiażdżonych malin...Olejek ten sprawia, że na mojej twarzy wraca poczucie elastyczności, świetnie zgrał sie z moją przetłuszczjącą się cerą. Moje obecne opakowanie jest ważne do końca stycznia, więc już niedługo będę musiała zaopatrzyć się w następne opakowanie.


I to by było na tyle. A jacy są Wasi ulubieńcy? :)

sobota, 6 stycznia 2018

Ulubieńcy roku 2017- makijaż

Cześć Wszystkim!




Nadszedł ten wielki dzień  podsumowania kosmetycznego. Poniżej znajdziecie moich ulubieńców poprzedniego roku, czyli kosmetyki, do których z chęcią wrócę.


Benecos- lakier do paznokci Top Coat: świetnie zastępuje mi lakier nawierzchniowy z Essie, którego kiedys używałam. sprawia, że paznokcie pokrywają się jakby taką tafla wody i znacznie przedłuża trwałośc lakieru. Tani i dobry:)

Alverde- Lip Crem w ocieniu Lovely Violet-: mój hit hitów, przepiękny kolor różowego fioletu i zapach <3

Felicea- Kredka do oczu odcień 61: moj ulubiony odcień szarości, czyli bardzo ciemny, jednak nie czarny. Kiedy nie mam ochoty na mocne czarne kreski to sięgam po szarą. Ta urzekła mnie odcieniem i tym, że nie łamie się notorycznie oraz, że nie jest ani za miękka ani za twarda.  



Felicea kredka/Alverde matowa szminka/Alverde błyszczyk/Purobio kredka/Lavera Szminka

flash

Alverde-Matt lipstick w odcieniu Magenta Love: jak ja ją lubię, jest idelanie matowa, ale i wygodna w aplikacji. Wykręca się ją jak zwykłą szminkę i jest bardzo trwała. Czaje się rownież na inny odcień z tej serii :).

Purobio- Kredka do brwi nr 28: bezapelacyjnie najlpesza kredka do brwi, odcień szarego brązu idealny do moich czarnych brwi i brązowych włosów. Nie ściera się z brwi a jednocześnie, jeśli przy aplikacji wyjedziemy nią nie tam gdzie trzeba można łatwo ja zmazać.

Lavera-Szminka w odcieniu Dainty Rose 35: Bardzo wygodna szminka do noszenia. Jest to jak na razie jedyna naturalna szminka, która nie sprawia, że jest mi zimno w usta na mrozie :D piękny różowy/różany odcień. Dodatkowo ma przezroczystą część opakowania na górze dzięki czemu widać, po który kolor siegamy :).

Felicea kredka/Alverde matowa szminka/Alverde błyszczyk/Purobio kredka/Lavera Szminka

flash



Lily Lolo- Cień mineralny w odcieniu Sticky Toffee: jest to jak dla zamiennik cienia z MAC o nazwie All That Glitters, który tak lubiłam. Nosi się bardzo wygodnie na oczach, czasami myślałam, że nie mam nic na powiekach tak bardzo go nie czuć. To jest złoto, ale wymieszane z brązem lekko, ciężko stwierdzić.




Amilie- Róż Dusty Pink: to taki brudny odcień różu, który ma rozświetlające drobinki. Używając go nie potrzeba w ogóle rozświetlacza. Nie schodzi z twarzy i cały dzień można cieszyć się pięknymi policzkami.


Lavera rozświetlacz/Amilie róż/Cień Purobio/Cień Liy LoLo
światło dzienne

Lavera- Róż do policzków w odcieniu Shining Pearl 02: jak dla mnie to nie róż tylko rozświetlacz i tak też go używam. Idealny na okres zimowy odcień zmrożonego różowego szampana. Pomimo tego, że jest to produkt w kremie, nie zapycha porów i nie spowodował u mnie wiekszego przetłuszczania, o które się obawiałam.

Lavera rozświetlacz/Amilie róż/Cień Purobio/Cień Liy LoLo
flash

Felicea kredka/Alverde matowa szminka/Alverde błyszczyk/Purobio kredka/Lavera Szminka

flash



Purobio- Cień do powiek odcień 01. To najpiękniejszy szampański odcień jaki widziałam. Badz dobrze napigmentowany cień o dość dużej gramaturze 2,5g. Można go łatwo przełożyć do własnej palety. Pieknie wygląda przy niebieskich i zielonych oczach. Latem lubiłam go nakładać na całą powiekę.

Z chęcią przeczytam o Waszych ulubieńcach roku w kwestii makijażu. Miałyście, któryś z moich ulubieńców?





piątek, 5 stycznia 2018

Ulubieńcy grudnia 2017

Cześć Wszystkim!

 Wiem, że niektóre blogerki rezygnują z ulubieńców grudnia na rzecz ulubieńców całego roku(u mnie takowi już jutro), jednakże sa kosmetyki, które odkryłam w listopadzie tak pod koniec i w grudniu, więc trochę nie fair byłoby mówienie o nich jako o ulubieńcach roku.



W listopadzie zamówiłam kilka próbek a potem w grudniu kilka pełnowartościowych produktów z Neauty Minerals. Dziś pokaże Wam 3 z nich, które na pewno są ulubieńcami grudnia.

Są to mineralne: podkład kryjący  w odcieniu Neautral Pale, róż amethyst Glow oraz cień Frosty Peach. Podkład świetnie kryje, nie roluje się i mam wrażenie, że leczy moje niedoskonałości. Róż to taki chłodny fioleto-róż, także jest to idealny dla mnie odcień na zimę. Natomiast cień to taka zmrożona brzoskwinia, jak sama nazwa sugeruje. Do moich zielonych oczu w sam raz.


Dostępna w Rossmannie marka Alterra zachwyciła mnie tym razem Balsamem Dezodorującym o zapachu Melisy i Szałwi. Jest to dozodorant w kulce i sprawdza sie u mnie świetnie, choć wiadomo, że nie wytrzymuje 12 h, ja i tak jestem osobą, która się sporo poci, więc nie mam wygórowanych oczekiwań.


światło naturalne


flash

Dodatkowo odkryłam fajny tusz do rzęs z Alverde All In One w kolorze czarnym i mającym szczoteczkę/grzebyk wygietą co ułatwia malowanie moich dość sporych oczu, szczególnie w wewnętrznym kąciku. 2 warstwy wystarczają żeby oczy wyglądały fajnie.







I to wszystko na dziś :) Jeśli robiłyście podobne posty to dajcie znać, chętnie zajrzę. Zapraszam jutro na ulubieńców roku 2017.


czwartek, 4 stycznia 2018

Kalendarz adwentowy z Nuxe

Cześć Wszystkim :)


Niedługo przed wigilią dostałam od narzeczonego prezent w postaci kalendarza adwentowego z Nuxe. On jak i ja bardzo lubimy tę markę i często bierzemy udział w akcjach promocyjnych. Dodatkowo mój luby widział jaką frajdę sprawia mi mój kalendarz z Alverde (o nim przeczytacie tu https://szkielkopisze.blogspot.com/2018/01/kalendarz-adwentowy-z-alverde.html ). 


W tym kalendarzu bardzo przypadła mi do gustu szata graficzna. Okienek jest znacznie mniej bo nie 24 a tylko 10. Nie wiem też ile kosztował ale wiem ,że był kupiony w aptece Dr Max i był przeceniony 20%, bo wtedy akurat była akcja promocyjna. 




















Wszystkie produkty wcześniej juz miałam okazje testować, a niektóre są moimi ulubieńcami wszechczasów tak jak Nuxllence Detox na noc czy krem do rąk i masełko z serii Reve de Miel.

Pelnowymiarowymi produtami są tutaj masełko do ust i suchy olejek*.

Wszystkie produkty na pewno zużyję oprócz olejku do mycia ciała, bo nie przepadam za takimi produktami. Mama na pewno się ucieszy:)


*w kalendarzu był olejek 50 ml w szklanej butelce z pompką, ale później gdzieś mi zaginął więc na zdjęciach jest 30 ml :D

Jak Wam się podoba zawartość? Miałyście ten kalendarz? Pozdrawiam :)