Łączna liczba wyświetleń

sobota, 18 lutego 2017

Pierwsze wrażenie: Bioetiq Organic Aloe Vera Naturalny żel do mycia twarzy/ First impression: Bioetiq Organic Aloe Vera face wash

Cześć Wszystkim/ Hi Everyone!

Zupełnie przypadkiem natrafiłam jakiś czas temu na ten żel do mycia twarzy. Od razu trochę podeszłam do niego jak do jeża, chyba przez tą dziwną konsystencję, jakby galaretki, która do końca nie stężała.



Kosmetyk jest bezzapachowy, co na pewno spodoba się alergikom. Ja z niego jestem zadowolona. Ma on naturalny skład be zbędnych śmieci, choć a tak się nie nam. Dobrze myje skórę twarzy jednak należy go nałożyć ciut więcej. Jego pojemność to 300 ml i wydaje się być wydajny, ale to jeszcze się zweryfikuje z czasem. W lokalnej zielarni zapłaciłam za niego 24 zł. Data ważności jest w porządku, na pewno zużyję go do tego czasu.


Jak dla mnie, jak na razie ten kosmetyk jest na TAK :)


Ten post jak i wszystkie poprzednie nie jest sponsorowany :)

środa, 15 lutego 2017

Lavera- dalszy ciąg zakupów kosmetyków do makijażu z firm naturalnych/Another part of my shopping for natural cosmetics

Cześć Wszystkim/ Hi Everyone!

Dziś na tapetę idzie Lavera, czyli niemiecka firma kosmetyczna produkująca kosmetyki naturalne. Swoje zamówienie złożyłam w sklepie internetowym Green Line i jestem z przesyłki bardzo zadowolona. Była ona bardzo dobrze wypełniona i zabezpieczona oraz znalazłam w niej także próbki kosmetyków co widać na zdjęciach.


Soft Glowing Highlighter, czyli  róż do policzków w kremie jak to jest napisane na polskiej etykiecie w odcieniu Shining Pearl 02 :) Rozświetlacz to jest chyba lepsze słowo :) Nigdy wcześniej nie poszłabym w stronę produktów w kremie takich jak róż, rozświetlacz, ale ostatnio za mną chodziło wypróbowanie czegoś w tym stylu. Zapłaciłam za niego 20,90 zł.


Glossy Lips a po polsku po prostu błyszczyk do ust, zawierający bio-wyciągi z kwiatów i bio-olejki roślinne. Zapewne będzie to miła odmiana po błyszczykach MAC. Mój kolor jaki wybrałam to Rosy Sorbet 08 i jest to jasny, różany odcień różowego, świetny na co dzień i pasujący chyba każdej kobiecie. Jego cena to 23,50 zł.


Mój 3 i ostatni produkt, który kupiłam w Green Line to Volume Mascara, a więc nic innego jak Tusz do rzęs dodający objętości. Jest to wegański tusz, który zamówiłam w celu porównania go do innych moich tuszy do rzęs. Co prawda z jego użyciem będę musiała chwilę poczekać, bo po co otwierać kilka maskar na raz, ale z pewnością pojawi się o nim osobny wpis na blogu. Jego cena to 22,90 zł.


Po lewej rozświetlacz, po prawej błyszczyk.

Dostałam również do zamówienia kilka próbek, które na pewno zużyję. W szczególności zainteresowały mnie próbki podpasek i wkładek higienicznych z organicznej firmy Organyc. To się na pewno przyda :D

Macie coś do polecenia z Lavery? Ja mam chrapkę na jeszcze kilka innych kosmetyków :)

Ten post jak i wszystkie poprzednie nie jest sponsorowany :)

piątek, 10 lutego 2017

Moje pierwsze zakupy kosmetyków organicznych- Purobio/ My first cosmetics from Purobio

Cześć Wszystkim/ Hi Everyone!

Jeśli zastanawiacie się dlaczego akurat kosmetyki organiczne, naturalne czy eko to zapraszam do lektury poprzedniego posta :) http://szkielkopisze.blogspot.com/2017/02/ulubiency-stycznia-2017-ostatni-wpis.html


Przechodząc obok jednej z 2 zielarni w moim mieście stwierdziłam, że co mi szkodzi zajrzeć może będą mieli coś ciekawego. Ku mojemu zdziwieniu mieli tam chyba wszystkie kosmetyki do makijażu z włoskiej firmy Purobio. Były testery do wszystkiego, więc co zdążyłam to pomacałam :D Kupiłam w sumie 4 rzeczy, tak na zapoznanie się z marką.


Pierwszym produktem jaki kupiłam jest Sublime BB Cream w odcieniu 01. Na opakowaniu jest informacja o tym, że produkt jest wegański, organiczny i wolny od zawartości niklu. Skład jest super i mam nadzieje, że jak już skończę Studio Fix z MACa to zabiorę się za to cudo. Koszt to 55,60 zł.


Następnie skusiłam się na All Over-Lipstick w odcieniu 15 Rossetto z serii Kingsize. Jest to pomadka w kredce w pięknym jasno-różano-szampańskim odcieniu. Można jej używać na usta, na policzki lub jako cień. Mam ochotę na jeszcze jeden odcień i chyba to była Marsala albo Mauve Pink, nie pamiętam. Koszt to 32,50 zł.



Trzecim produktem jest cień do powiek pojedynczy w odcieniu 01 i jest to najładniejszy szampański odcień jaki widziałam. Podoba mi się opakowanie i łatwość wyjęcia cienia z niego. Cień ma wagę aż 2,5 grama, co jest sporą wagą w porównaniu do cieni MAC, czyli 1,5 grama. Koszt 29,90 zł



Ostatni produkt to Kredka do Brwi w odcieniu Dove Grey 28. Jest to idealny chłodny ciemny brąz dla moich czarnych brwi. Na końcu ma szczotkę, co na pewno ułatwi mi sprawę przy ogarnianiu moich brwi. Koszt to 23,90 zł.

Od lewej: kredka do brwi, kredka do ust, cień i krem bb.




Na pewno za jakiś czas zajrzę tam ponownie, szczególnie, że dostałam próbki kremu z Orientany i ich katalog, a na miejscu spodobał mi się jeden krem do twarzy.



Kto ma coś z Purobio i może polecić łapka w górę :)



Ten post jak i wszystkie poprzednie nie jest sponsorowany :)

środa, 8 lutego 2017

Ulubieńcy Stycznia 2017- ostatni wpis tego typu/ Favourites-January 2017- the last article of this type

Cześć Wszystkim/ Hi Everyone!

Pewnie myślicie o co jej chodzi z tym tytułem. Od dłuższego czasu męczyły mnie pewne rozważania na temat mojego zdrowia, stanu skóry, żywności i kosmetyków. Z racji problemów zdrowotnych od kilku miesięcy sukcesywnie wprowadzam nowe dania i typy żywności do mojej diety. Są to nieprzetworzone dania, lub przetworzone w najmniejszym stopniu, więcej warzyw i owoców-których nie cierpię. Rezygnacja z nabiału w 100% i znaczne ograniczenie mięsa też ma i miało miejsce. Aż pewnego dnia, myśl jakaś uderzyła mój biedny mózg: "Skoro tak dbam o to co jem to dlaczego nie zadbam bardziej o to co nakładam na siebie, na swoją skórę?". Widocznie posiadanie 4 zębów mądrości od kilku już dobrych lat nie równa się z inteligencją, skoro dopiero u progu 29 lat doszłam do takiego wniosku...Oczywiście przez ten mój światopogląd, na tym blogu będzie co raz mniej kosmetyków takich marek jak MAC a więcej kosmetyków organicznych, naturalnych czy wegańskich. Na prawdę dobrze czytacie, Patrycja wyleczyła się z obsesji z MACiem :D Niemożliwe, a jednak. Doszłam do wniosku, że za dużo wydaje pieniędzy na kosmetyki tej marki i śledzę codziennie czy są jakieś nowe produkty i kolekcje na stronie producenta, do takiego stopnia, że aż stało się to nie zdrowe. Już na koniec listopada zaczęłam tracić zainteresowanie tą marką. W styczniu tego roku postanowiłam zrobić porządny research w internecie i nie tylko na temat dostępnych Polskich marek kosmetyków naturalnych czy organicznych, ale nie tylko tych z naszego kraju. Pod koniec stycznia zrobiłam zakupy moje pierwsze w życiu zawierające kosmetyki do makijażu naturalne i organiczne :) Dziś pokaże Wam ulubieńców stycznia i głównie są to kosmetyki MAC, bo nie ma co się oszukiwać nie wyrzucę kilkunastu różów ani kilkudziesięciu cieni z tej firmy tylko dlatego, że wolę kosmetyki z lepszym składem. Nie są one takie złe, bo przynajmniej nie mają parabenów i parafiny, ale można trafić lepiej i taniej :) 


Szminka Nouvelle Vogue skradła moje serce. Bardzo podoba mi się jej ocień, taki trochę malinowy i pomimo tego, że jest matowa to wygodnie się ją nosi na ustach.


Olejek z Caudalie zmienił moje podejście do olejków do twarzy. Pomimo posiadania tłustej cery ten olejek bardzo ładnie się wchłania i sprawia, że skóra rano jest jak skóra dziecka :D

Róż Just A Wisp wcześniej był dla mnie problemem. Dostałam go od narzeczonego i odkryłam, że ówczesne swatche przeglądane w internecie w ogóle nie pokazywały jak ten róż na prawdę wygląda. W dotyku jest świetny, ale jak róż nie nadaje się. Świecenie się policzków jest nieporównywalnie większy w porównaniu do Well Dressed też od MACa. Za to jest to świetny produkt do używania jako rozświetlacz w różowym odcieniu.

Pigment w odcieniu Kitchmas, to już kolejny ulubieniec zimowy. Jego jasny i chłodny odcień świetnie wygląda na powiekach i bardzo kojarzy mi się z zimą.

Jeśli szukacie cienia i eyelinera w kredce i w dodatku automatycznej kredce to sięgnijcie po Pro Longwear Waterproof Colour Stick w odcieniu Soft Steel.

Na koniec gąbeczka do makijażu, moja pierwsza, czyli All Blending Sponge. Na prawdę nie wiedziałam jak bardzo potrzebuje takiego produktu dopóki go nie kupiłam i nie zaczęłam używać. W końcu udaje mi się nie brudzić palców przy nakładaniu korektora pod oczy :D Jest bardzo fajna i w przyszłości poszukam na pewno jakiegoś zamiennika tej gąbki z MAC.

Jeśli do tej pory lubiliście mojego bloga, ale nie chcecie go już więcej czytać ze względu na zmianę jego zawartości to miło było Was tu gościć i życzę wszystkiego dobrego. Nie obrażę się jak odobserwujecie mojego bloga. Jeśli natomiast chcecie nadal tu być czy zaglądać to będzie mi miło. Mój blog nie jest jednym z tych blogów nastawionych na zarabianie pieniędzy i posty sponsorowane czy kosmetyki dostawane za darmo. Nigdy tak nie było nie jest i nie będzie :) Jednocześnie, jeśli macie w swoich subskrypcjach jakieś kanały na youtube lub blogi o tematyce kosmetyków naturalnych i organicznych czy kuchni wegetariańskiej/wegańskiej i tej zdrowej to podsyłajcie mi nazwy lub linki, chętnie zajrzę. 

Ten post jak i wszystkie poprzednie nie jest sponsorowany :)

sobota, 21 stycznia 2017

Moje olejki/ My oils

Cześć Wszystkim/ Hi Everyone!



 Jedną z rzeczy w świecie kosmetycznym, która jest bardzo uniwersalna, jeśli chodzi o użycie jest na pewno olejek. Obojętnie czy mamy do czynienia z wersją suchą czy nie, nadal otwiera nam się cały wachlarz możliwości. W swoim posiadaniu mam kilka olejków i dziś je Wam zaprezentuję.

Nuxe Huile Prodigieuse Or oraz wersja zwykła. Uwielbiam zapach, uwielbiam to jak wygląda skóra dekoltu i ramion kiedy nakładam ten olejek. Szczególnie mówię tutaj o wersji ze złotymi drobinkami.


Moje odkrycie do pielęgnacji twarzy to na pewno Caudalie Divine Oil. Co prawda, nie znoszę zapachu winogron czy wina, ale jakoś to przecierpię zawsze mając w pamięci to jak delikatna i fajna i gładka i och i ach jest moja skóra na twarzy po aplikacji tego olejku na noc.


Vital Derm Argan Oil Bio 100% Natural. Ze wszystkich pokazanych tutaj olejków ten lubię najbardziej. Bio olejek bez żadnych śmieci w składzie i do tego bardzo dobry do włosów.



The Body Shop Cocoa Butter Beautifiyng Oil. Najbardziej lubię używać tego olejku na nogi po depilacji plastrami z woskiem. Muszę jednak przyznać, że często o nim zapominam i używam tych nasączonych chusteczek dołączonych do plastrów. Ma bardzo ładny zapach, dlatego też sprawdza się jako olejek na końcówki włosów.



W tym roku muszę bardziej przyłożyć się do zużywania olejków i pamiętania o nich :)


Ten post jak i wszystkie poprzednie nie jest sponsorowany :)

sobota, 14 stycznia 2017

Nowości w szafie: Mango, Orsay, New Yorker, W.Kruk

Cześć Wszystkim/ Hi Everyone!

Korzystając z wyprzedaży zaopatrzyłam się w kilka perełek, z których jestem niesamowicie zadowolona.



Futerko(sztuczne) kupione w Orsay za 140 zł rozmiar S. Jeśli ktoś mnie zna osobiści eto wie, że lubię rzeczy, które są dziwne, a raczej dziwne według innych. Jak tylko przeszłam obok sklepu Orsay to już rzuciło mi się w oczy to futerko i bez namysłu weszłam do sklep capnęłam rozmiar S i sru do przymierzalni. Tam się zachwyciłam, wysłałam zdjęcie mamie i też się zachwyciła. W ten sposób futerko zostało ze mną na zawsze :D Nosiłam już je wiele razy i jest baaardzo ciepłe i wygodne.



Żakiet a la tych od Balmain to było moje ubraniowe marzenie od dawna. Kiedy znalazłam ten z Mango za 399 zł to opadła mi szczęka. Bardzo dobry bawełniany materiał i wszystko to co chciałam, żeby żakiet miał. Oczywiście ja jak to ja nie lubię kupować za pełną cenę. Czekałam więc cierpliwie na wyprzedaż. Kiedy przecenili go na 199 zł było już super, ale na szczęście natrafiłam na noc wyprzedaży na Answear gdzie można było skorzystać z dodatkowej zniżki od wyprzedaży i tak dostałam ten żakiet za 159 zł. Jest w kolorze granatowym i złotymi guzikami w stylu wojskowym/marynarskim. Leży świetnie, od razu wygląda się bardziej poważnie i profesjonalnie.


Za tą sukienką chodzę od września, tzn. chodziłam, bo już ją mam :D Jej cena wyjściowa nie była jakaś bardzo wysoka-89,90 zł jednak a nie lubię płacić pełnej ceny. Doczekałam się i w styczniu kupiłam ją za 59 zł w New Yorkerze. Nie ma ona jakiegoś super składu jednak wyglądam w niej i czuje się obłędnie. Ma długość za kolana (mam 168 cm wzrostu) i butelkowo-zielony kolor.



Nareszcie, nareszcie, nareszcie... mam stanik sportowy z regulowanymi ramiączkami i zapięciem. W dodatku nie kosztował fortuny. przeceniony z 99 zł na całe 30 zł w H&M.




Korzystając z obniżek cen zamówiłam na stronie W. Kruk łańcuszek ze srebra  w kolorze rose gold. Jest bardzo elegancki i kosztował 99 zł z darmową przesyłką.


Jeszcze pokaże Wam moje prezenty od przyszłego męża. Kolczyki dostałam do kompletu z moim naszyjnikiem, który mam już od prawie 1,5 roku. Zestaw jest wykonany z białego złota i zawiera brylanty i szafiry. Dodatkowo dostałam pierścionek również z białego złota z cyrkoniami. 

I to już wszystko. A Wam udało się coś upolować na wyprzedażach?


Ten post jak i wszystkie poprzednie nie jest sponsorowany :)

czwartek, 12 stycznia 2017

MAC Haul January 2017

Cześć Wszystkim/ Hi Everyone!

Dziś będzie pierwszy haul z zakupami z MACa i są to w sumie 3 zamówienia zebrane w jednym poście.




Kupiłam wkład do palety na 2 róże do mojej przyszłej palety i do zakupu dostałam 6 miniaturek kosmetyków:
Cleanse Off Oil 6 ml
Pro Eyemakeup Remover 6 ml
False Lashes Extreme Black Mascara
Prep+Prime Natural Radiance Radiant Pink 6 ml i Radiant Yellow 6 ml
Face Protect Lotion SPF 50 6 ml


Z Kolekcji little MAC, która weszła niedawno do sklepów, otrzymałam od mojego ukochanego, który był z wizytą akurat w Wawie, 2 produkty.  Są to Zoom Lash Tusz do Rzęs oraz Lipglass w odcieniu Lots Of Laughs. Fajnie będzie wypróbować produkty, których jeszcze nie miałam. Chciałam też kupić mini pigment Tan jednak był wykupiony już od rana. Jeśli jesteś zainteresowana to na str MAC wśród tych małych pigmentów jest kilka ciekawych kolorów jak np; Rose, Blue Brown czy Kitchmas, które z serca polecam, bo mam je i jestem zachwycona:) tym bardziej, że cena małego pigmentu to 43 zł za 2,5 grama a dużego 96 zł za 4,5 grama, a mój pigment Rose, który wygląda jak pozostałe normalnej wielkości pigmenty jakimś cudem ma napis 3 gramy, także jak widać te małe opakowania opłaca się kupić.



Korzystając z niedawno zakończonej promocji w perfumerii Douglas kupiłam z 30% obniżką 3 produkty. 1 z nich to szminka Fabby o wykończeniu Frost, którą chciałam kupić od kiedy Pani w salonie MAC pokazała mi ją i zeswatchowała na ręku podczas mojego ostatniego pobytu w Warszawie na początku października. I nareszcie ją mam. Kupiłam też cień do powiek w odcieniu Print i wykończeniu Satin oraz Długotrwały Cień Do Powiek w Kredce w odcieniu Soft Steel. Kilka rzeczy chciałam jeszcze wrzucić, ale ich nie było. W tym samym czasie w MACu było 20% , ale nie miałam jak i kiedy wybrać się do innego miasta na zakupy a na stronie był jakiś błąd i przez cały okres trwania promocji nie mogłam zapłacić kartą. Świetnie nie? A tyle cieni chciałam sobie kupić i nie tylko. Wkurzył mnie MAC tym strasznie.









I to by było na tyle. niby obiecywałam sobie, że w styczniu już nic z kosmetyków nie kupię, ale MAC robi tyle ostatnio limitowanych kolekcji, że szok, a następna ma wejść podobno 19 stycznia.

Fajnie, że Fleur De Force została poproszona do MAC i wyjdzie jest własna szminka dla tej firmy, szkoda, że będzie dostępna tyko w UK ;/


Ten post jak i wszystkie poprzednie nie jest sponsorowany :)

sobota, 7 stycznia 2017

Ulubieńcy roku 2016: pielęgnacja/ 2016 Skin care Favourites

Cześć Wszystkim/ Hi Everyone!



Dziś zapraszam na kolejną część kultowej już serii na blogach, czyli ulubieńców roku. Tutaj znajdziecie informacje o moich ulubieńcach z pielęgnacji twarzy, włosów oraz ciała. Tak jak i w poprzednim poście tak i teraz nadmienię, że wszystkie produkty pokazane w poście poniżej lubię do tej pory, dlatego żeby nie robić z tego postu epopei narodowej nie będę o nim wspominać.

http://szkielkopisze.blogspot.com/2016/01/ulubiencu-roku-2015-pielegnacja-ciaa-i.html

Nuxe 24-godzinne Serum Nawilżające i Kojące- jest to na prawdę głęboko nawilżające serum, które dodatkowo posiada opakowanie z pompką a sama butelka jest chyba ze szkła. 30 ml od czasu do czasu używane starcza na bardzo długo. Sprawuje się super nawet przy mojej tłustej cerze.




Nuxe Maseczka o 24-godzinnym Działaniu Nawilżającym i Kojącym - Jest to moja zdecydowanie ulubiona maska, którą przez jakiś czas było ciężko dostać. Można ją zmyć po kilku minutach lub zostawić jako krem na noc i zazwyczaj tak robię.

Cettua Nose&Face Strip- niby to nie kosmetyki, ale uwielbiam z nich korzystać. Przyda się każdej osobie, która ma problem z rozszerzonymi i zapchanymi porami, wągrami. Zazwyczaj kupowałam je w Douglasie, ale przed świętami znalazłam je w Rossmannie i to w niższej cenie.


Nuxe Creme Fraiche de Beaute 24-godzinny Krem Nawilżający i Kojący- Świetny krem na dzień o właściwościach nawilżających. Na pewno nie na mróz jaki teraz mamy, ale na wiosnę, lato lub w cieplejsze dni zimą jest niezastąpiony. W ogóle cała ta seria z Nuxe jest moją ulubioną oprócz Reve de Miel oczywiście.





Nuxe Nuxellence Eclat-  co prawda to mniejsza tubka o pojemności 15 ml jednak jest to kosmetyk po który sięgam kiedy tylko istnieje taka potrzeba, więc nie na co dzień. Sprawdza się kiedy skóra jest zmęczona, poszarzała i potrzebuje zastrzyku energii.


Nuxe Krem Pod Oczy Wygładzający Pierwsze Zmarszczki Mimiczne- mój nowy ulubiony krem pod oczy, adekwatny dla osób w moim wieku. Rozświetla skórę i przeciwdziała powstawaniu pierwszych zmarszczek. Ma kolor herbaciany, jednak nie wpływa on na kolor skóry po nałożeniu.

SVR Topialyse Palpebral- ratunek dla spuchniętych powiek lub swędzącej skóry w okół oczu




EOS Sweet Mint-hit hitów dla fanów wszystkiego co miętowe :D Do codziennego użytku jest świetny i do tego te uczucie chłodzenia, które jak dla mnie jest mega przyjemne.





La Roche Posay Cicaplast- to jest idealny produkt na mróz lub na noc kiedy przez grypę czy coś innego macie popękane usta i szukacie szybkiego ratunku. W 2015 roku sprawdzał się u mnie w tej roli balsam z Biodermy a w 2016 ten.


Nuxe Delikatny Szampon Reve de Miel- delikatnym bym go nie nazwała, ale jest świetny jeśli chodzi o oczyszczanie z włosów wszelkich brudów. Gdy robię sobie jeden dzień bez mycia głowy to potem myję włosy tym szamponem i radzi sobie z moim nadmiernym przetłuszczaniem się.

Yves Rocher Mgiełka Samoopalająca do Ciała- jest to pierwszy tego typu produkt u mnie od dawno, który nie dosyć ,że działa to jeszcze nie śmierdzi. Używam go baaaardzo sporadycznie, jednak do tego sprawdza się idealnie.



Nuxe Pianka Micelarna do Oczyszczania Twarzy z Płatkami Róży- Lubię wiele produktów z tej serii, a w tym zakochałam się od 1 użycia. Pianka do mycia dla mnie to jest rzecz przydatna kiedy nie mamy makijażu i chcemy umyć twarz lub potrzebujemy czegoś delikatnego a nie prawdziwego zdzieracza. I do tego ten piękny, subtelny zapach róży.

Nivea dwufazowy Płyn do Demakijażu Oczu-W zeszłym roku polecałam tego typu płyn z Yves Rocher, jednak dopiero po kilku zużytych butelkach zorientowałam się , że przeoczyłam fakt, że tam jest paraben w składzie. Od razu zaczęłam szukać zamiennika i znalazłam ten z Nivea i jest świetny.


Yves Rocher Żel pod prysznic Mango i Kolendra- jak widać na zdjęciu pozostało mi go już resztka i pewnie zaraz trafi do kosza a na jego miejsce już czeka jego kolejny brat o innym zapachu. Żele z tej firmy lubię za wydajność i bardzo ciekawe zapachy. Mój żel miał 200 ml, jednak w sklepie są też większe pojemności.

Bath&Body Works Mydło w piance Warm Vanilla Sugar- Tak na prawdę mogłabym tutaj kilka pokazać tych mydełek, bo po prostu je uwielbiam. Akurat na wykończeniu mam ten i jest to już moja 2 butelka tego zapachu i mam już kilka mydełek w zapasie na nowe mieszkanie :)




I to by było na tyle. Ja spadam na pizzę i chruściki/faworki made by mama :D



Ten post jak i wszystkie poprzednie nie jest sponsorowany :)